Kopice – pałac na wodzie.

O tym, że życie jest mało przewidywalne a los białą niezapisaną kartą
przekonujemy się każdego dnia. Pomimo że historia, którą tym razem
przedstawię może wydawać się bajką wydarzyła się naprawdę, będzie to
opowieść o dwojgu ludzi, których dzieliło w zasadzie wszystko jednak
przekorny los splótł na zawsze ich drogi. Joanna Gryzik urodziła się w Porębie (obecna dzielnica Zabrza), w zwykłej chłopskiej chacie, w biednej śląskiej rodzinie. Matka była służącą w domu największego śląskiego przedsiębiorcy, u którego pracował też ojciec Joanny zatrudniony w hucie cynku.
Karol Godula człowiek zimny i posępny budzący lęk, jak i wyglądem tak i
osobowością. Stroniący od ludzi, magnat przemysłowy Śląska nazywany „królem  cynku”. Dorobił się niewyobrażalnej fortuny jednej z największych w dziejach Śląska, jednak szorstki w obyciu pędził samotne życie. Po śmierci ojca Joanny matka była zmuszona zabierać ją z sobą udając się na służbę.Pewnego razu, gdy Godula pracował w swym gabinecie, mała Joasia podeszła do niego nie okazując strachu ni respektu dla posępnego i dumnego pana. Karol był tak zaskoczony i ujęty jej bezpośredniością, że postanowił się nią zaopiekować. Odtąd Joasia wychowywała się w domu Goduli w Rudzie, który zaangażował dla niej nawet prywatnego nauczyciela.
 Nie mając dziedzica ani rodziny, dzień przed śmiercią sporządził testament,
w którym 4 kopalnie galmanu i połowę udziału w kolejnej, 6 kopalń węgla, 4
majątki ziemskie: Szombierki-Orzegów, Bobrek, Bujaków oraz Chudów Paniówki – łącznie prawie 70 tyś. mórg pola i prawie 3,5 tyś. morg lasu zapisał
szesnastoletniej wówczas Joannie. Dalszych swoich krewnych, których uważał
za ludzi nienadających się do prowadzenia interesów uczynił w testamencie
legatami pieniężnymi.
Tak oto rozpoczyna się historia, którą napisało samo życie. Po ogłoszeniu
 treści kontrowersyjnego dokumentu, testament stał się prawdziwą sensacją a
 Joasię okrzyknięto „śląskim Kopciuszkiem”, która później z rąk króla
 pruskiego Fryderyka Wilhelma IV otrzymała tytuł szlachecki i nazwisko
 Gryczik von Schomberg-Godulla.
Kopice pod Grodkowem były od roku 1360 siedzibą rodu von Borsnitz. Heinrich Kasper zainicjował w 1783 roku przebudowę starej siedziby na klasycystyczną rezydencję. Jej autorem był opolski architekt Hans Rudolph. W 1859 r. dobra w Kopicach zakupił hrabia Hans Ulrich von Schaffgotsch dla swojej siedemnastoletniej żony Joanny Gryzik von Schomberg-Godulla.
 W 1863 r. nowi właściciele zlecili przebudowę pałacu słynnemu architektowi
Karolowi Lüdecke, tak oto powstaje założenie pałacowo parkowe, które swym
rozmachem zadziwi swą epokę. Jako że nowi właściciele dóbr Kopickich
dysponowali niebagatelną fortuną ich rezydencja musiała być wyjątkowa.
Otoczona z trzech stron rozległymi stawami poprzecinana fosami i akweduktami wodnymi, wśród hektarów ogrodów kwiatowych, w które wkomponowano sad, oranżerię oraz ogród zimowy.Drzewa tropikalne w palmiarni sięgały 17 metrów wysokości. Przed pałacem rozpościerały się kwiatowe dywany o przeróżnych wzorach i barwach.
 Obok pałacu, na powierzchni prawie 60 hektarów, rozciągał się park
krajobrazowy, doglądał go królewski dyrektor ogrodów Wilhelm Hempel.
Stuletnie dęby, sztuczne ruiny “średniowiecznego” zamku, “mysia wieża”,
świątynia dumania Diany, pawilon chiński to tylko niektóre atrakcje, jakie
oferował Kopicki park. Jeśli do tego dodamy 1342 rzeźby postaci oraz
zwierząt w naturalnych rozmiarach, dłuta wrocławskiego mistrza Carla Kerna
uzyskamy bajkowy krajobraz tego miejsca. Atmosfery przepychu i piękna
dopełniały przemyślnie wkomponowane w całość fontanny. Na jednej ze
sztucznych wysp wzniesiono altanę, obok której stanęła wysoka kolumna
zwieńczona figurą anioła. W parku hrabia hodował daniele. Jego syn planował
budowę pól golfowych, a nawet małego lotniska dla samolotów. Park będący
oazą spokoju był też miejscem, w którym wzniesiono mauzoleum, w którym
chowano doczesne szczątki rodziny von Schaffgotsch. Tu wśród zieleni i
cieniu drzew mieli znaleźć wieczny niezmącony niczym spokój.
  Rok 1945 to schyłek panowania w Kopicach Schaffgotschów. Pozostał piękny
 pałac i jego ogrody. Zapewne pierwszych grabieży dokonały wojska armii
 czerwonej poszukując ukrytych kosztowności. Być może i na nich ten piękny
 obiekt wywarł tak wielkie wrażenie, że okazali mu łaskę i pozostawili w
 nienaruszonym stanie. Jeszcze w latach pięćdziesiątych znajdowało się w nim
 dawne wyposażenie a on sam był w wyśmienitej formie.
 Pora zadać pytanie, kto?, skoro nie czerwonoarmiści, Otóż pałac został
splądrowany i rozgrabiony przez ludność, która po wojnie osiedliła się w
Kopicach. Po cichu nocami wynoszono, co cenniejsze wyposażenie. W połowie lat 50-tych parter pałacu spełniał rolę magazynu płodów rolnych, w tym głównie zbóż. Podobno osoby nadzorujące magazyn handlowały zgromadzonym zbożem za plecami kolektywu. By to ukryć w 1956 roku w biały dzień nieznani sprawcy podłożyli ogień rozlewając po drewnianych elementach konstrukcji dachowej ropę. Aby utrudnić akcję gaszenia pożaru otwarto śluzy pałacowych akweduktów okalających obiekt. Pałac skonał.
  Z upływem czasu nie obyło się również bez profanacji mauzoleum. Najpierw
 naruszono spokój zmarłym pochowanym w grobowcu znajdującym się w parku. Opisałam to w oddzielnym materiale który można przeczytać; https://history-hunters.pl/gdzie-pochowano-slaskiego-kopciuszka-grobowce-schaffgotschow/ Od feralnego dnia podpalenia pałacu upłynęło sporo czasu, zmieniali się właściciele i zarządcy obiektu jednak do dziś obiekt pozostaje w ruinie.
Ogrodzony, wyposażony w monitoring i ochronę czeka na lepsze dni.Źródło; Kopice org. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.