AGONIA PAŁACU W BRZEZINCE.

Wzorowany na pałacach francuskich, będący jednym z największych dzieł śląskiego baroku został wybudowany w latach 1725 -1730 przez braci Carla Christiana i Joachima Wenzela von Kospoth. Pałac miał stanowić rezydencje obojga braci jednak oboje nie dożyli końca budowy i spadkobierczynią pałacu została Anna Sophie Christine, żona hrabiego von Maltzana to jej pałac zawdzięczał piękny park i ogród, do którego sprowadziła wyselekcjonowane sadzonki drzew i krzewów.

Wnętrza pałacowe bogato zdobione wykonywał między innymi wybitny rzeźbiarz Johann Albrecht Siegwitz . Znajdowała się tam też bardzo bogata kolekcja dzieł sztuki. Wyposażanie pałacu i tworzenie ogrodu trwało aż do 1751 roku. Obiekt przeżył zawieruchę wojenną jednak jak większość takich obiektów, które pozostały pozostawione na pastwę losu był notorycznie rozkradany.

Grabieży dokonywały też władze PRL, kiedy to w 1949 r. na polecenie konserwatora wojewódzkiego do pałacu udał się Tadeusz Zeleny, wojewódzki referent muzeów. Nakazał by do Wilanowa przewieziono 22 posągi z zarośniętych pałacowych ogrodów.

Drugą szanse pałac otrzymał kilka lat później, bo w 1957,najpewniej w momencie, w którym już nic więcej z pałacu cennego wywieść się nie dało. Nie był to remont a próba zabezpieczenia obiektu przeciw wandalom i szabrownikom. Wymieniono przegniłe belki na dachu połatano papą i blachą dziury, otwory okienne i drzwiowe zostały zamurowane.

Lata dziewięćdziesiąte przyniosły dla pałacu nową nadzieję. Po latach niszczenia i grabienia znalazł prywatnego właściciela, który to przebywając na obczyźnie postanowił osiąść w kraju i odremontować pałac. Były wielkie plany potem tak jak zawsze……….. Okazało się, że właściciel boryka się z problemami finansowymi. Przestał się obiektem interesować w efekcie, czego doprowadził pałac do ruiny.

Po dawnym ogrodzie i parku pałacowym nie pozostał żaden ślad, pałac tonący w gąszczu krzaków, samosiejek i drzew trudno dojrzeć z drogi. To, co dawniej zostało zabezpieczone zostało rozbite wydarte i rozkradzione. Ściany, podłogi, sufity odarte ze sztukaterii straszą dziurami i odpadającym tynkiem. Z racji tego, że dach pałacu zawalił się już kilkanaście lat temu praktycznie wszystkie kondygnacje są zarwane po piwnice. O dawnym pięknie obiektu przypominają już tylko pozostałości po bogato zdobionych kominkach, które bliźniaczo po dwa znajdowały się w każdym z pomieszczeń.

Nad wejściem od strony ogrodów pałacowych widnieje jeszcze herb von Maltzan i von Erbach z datą sygnującą zakończenie budowy pałacu. Tylko on przypomina od dawnej świetności tego obiektu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.