W CIENIU PIRAMIDY Z ROŻNOWA.

Bezlitosny czas obszedł się z nim w okrutny sposób, dekady głupoty PRL rzuciły go na kolana.


Konając, jest niemym i jakże pięknym świadectwem minionych wieków, które powoli wchłania nieubłaganie uciekający czas. Dziś, gdy jest już ruiną w dalece posuniętym stopniu rozkładu nikogo nie interesuje. Miejscowi przywykli do jego widoku, turyści nie docierają, bo został wybudowany na uboczu.

Mnie przywitał w zimowe popołudnie, gdy powoli chował się w osiadającej mgle. Jego groteskowa forma przypominająca olbrzymiego przewróconego na plecy pająka, puste oczodoły okien i pewnie piękny kiedyś pałacowy park uświadomiły mi, że stoję przed kolejnym pięknym obiektem, który przegrał walkę z czasem.

Został wybudowany w małej sennej wsi Rożnów, którą to na swoją rodową siedzibę wybrała czeska linia rodu von Ebenów (do śląskiej linii tego rodu należał między innymi zamek Grodno). Wybudowany został najprawdopodobniej przez Dorotheusa von Gladis jako neogotycki pałac wzniesiony na planie prostokąta przez znanego ówcześnie architekta Carla Johanna Lüdecke. Bogato zdobiony w liczne ryzality, wykusze i lukarny niezmiennie od wieków służył kolejnym właścicielom tych ziem.

Wydawać by się mogło, że czas II wojny światowej jakże okrutny dla tego typu obiektów okazał się i w tym przypadku bezlitosny. Nic bardziej mylnego. Pałac z zawieruchy wojennej wyszedł nietknięty. Wyrok zapadł w czasach PRL gdzie zaadaptowano go na biura i mieszkania pracownicze PGR. Dalej scenariusz, jaki spotykam od wielu lat fotografując tego typu obiekty. Nieremontowany, niewłaściwe użytkowany popadał w skrajną ruinę.


Ogrodzony, zniszczony, trwa jak więzień na wyspie niekoszonych latami traw. Kiedyś piękny i dumny dziś zrujnowany stał się niebezpieczny należało go ogrodzić by kompletnie popadł w zapomnienie. A przecież został wybudowany na chlubę jednego ze znamienitych rodów, których grobowiec mauzoleum znajduje się kilkaset metrów dalej za miejscowym kościołem.

Nietypowy kształt, jaki mu nadano przemawia za tym, że miał być to grobowiec wyjątkowy. Wzorowany na Egipskich piramidach miał zapewnić chwałę i wieczny spokój pochowanym. Oczy piramidy patrzą tak jak patrzeć miały oczy Horusa.

Horus Egipski bóg nieba otaczał opieką całą monarchię, jego oczy miały symbolizować odrodzenie. Prawe oko to słońce symbolizowało przyszłość zaś lewe księżyc przeszłość. Chociaż piramida w Rożnowie wybudowana na wzór tych z Egiptu miała zapewnić wieczny spoczynek, stać się grobowcem mauzoleum spokoju pochowanym nie dała.

Przez lata splądrowana i zbezczeszczona. Najpierw przez wojska radzieckie w 1945 roku, potem przez wandali i poszukiwaczy skarbów, którzy wyłamywali drzwi i dostawali się przez oczy Horusa. Po dziś dzień, pomimo że została wpisana na listę zabytków pozostaje w opłakanym stanie, nie doczekała się nawet zamknięcia z prawdziwego zdarzenia.


Patrząc na samotną piramidę za Rożnowskim kościołem i jej konstrukcje nadgryzioną zębem czasu zastanawiam się skąd pomysł by wybrać akurat taki kształt grobowca. Być może pod natchnieniem ówcześnie panującej mody na orient generał brygady Fryderyk von Eben und Brunnen kazał wznieść ten monumentalny grobowiec. Pewne jest jedno wybudował go dla ojca, pruskiego generała Gustawa Adolfa Augusta. Wykonanie powierzył nie byle, komu bo Carlowi Langhausowi, pruskiemu architektowi doby klasycyzmu, który zaprojektował też Bramę Brandenburską.

Kto pierwszy spoczął w grobowcu trudno – dziś dociekać. Z całą pewnością pierwotnie miał być to grobowiec dla najbliższych członków rodziny generała. Wybudowany obok kościoła, miał zapewnić wieczny spokój zmarłym arystokratom, a także świadczyć o majestacie pochowanych w nim osób.

Krystian von Mohring, generał jazdy konnej, spoczął ponoć tam pierwszy. Zmarł przed wybudowaniem grobowca. Żona generała przeniosła tam jego ciało w 1780 roku, spełniając tym samym jego ostatnią wolę. Zaciekawiona dalszymi pochówkami w tym mauzoleum ustaliłam, że kolejnymi osobami, które zostały pochowane w grobowcu były: wdowa po generale Anna von Möhring, ur. Raskowsky (zmarła w 1782), Goodman Gottfried Friedrich von Eben i Brunnen, jego wuj (zmarły w 1785), kapitan Hans Adolf von Eben i Brunnen; jego ojciec (zmarł w 1789), porucznik generalny Freiherr Carl Adolf August von Eben i Brunnen (zmarł w 1800), a w końcu także sam budowniczy piramidy, Carl Langhaus (zmarły w 1800).

Łącznie w mauzoleum spoczęło 28 osób. Dziesięciometrowa piramida ze ściętym stożkiem spełniła swe zadanie. Ciała pochowanych w niej osób zachowały się w bardzo dobrym stanie. Jak choćby młodej dziewczyny pochowanej w pięknej sukni ślubnej, która ponoć zmarła w dzień ślubu. Stał tam też dziecięcy wózeczek, w którym znajdował się pochówek. W 2005 krypta została w końcu uporządkowana przez archeologów, a drzwi zamknięte na gruby łańcuch i dużą patentową kłódkę.

Jeszcze dwa lata temu, gdy byłam w Rożnowie wrota krypty były zabezpieczone w ten sposób. Zamknięcie najwyraźniej okazało się za słabe. Być może kolejny raz do piramidy ktoś się włamał, obecnie zamknięcie jest raczej symboliczne.
Na temat pałacu i piramidy napisałam artykuł, który ukazał się w Miesięcznik Społeczno – Kulturalny ŚLĄSK pod tytułem „ W cieniu rożnowskiej piramidy”.

I mi dane było w zadumie nad przemijającym czasem spojrzeć w oczy Horusa. Wszak w tym miejscu dobiega końca historia wielkiego rodu, po którym pozostał zrujnowany pałac a o jego dawnej świetności przypomina zapomniana piramida z kartuszem herbowym nad wejściem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.