Dorastałam w cieniu Oleśnickiego zamku.

Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Sama się przekonuje, że coś w tym powiedzeniu jest. Pomimo że dorastałam w cieniu Oleśnickiego zamku tak naprawdę nigdy o nim nie napisałam. Przemierzam Polskę w poszukiwaniu ruin i zabytków a to, co w zasadzie mam pod nosem umyka mojej uwadze.

Początki Oleśnickiego zamku sięgają XIII wieku, już wtedy w jego miejscu znajdowało się grodzisko wybudowane przez Piastów Oleśnickich. W 1292 roku wzmiankowany jest w kronikach, jako zamek.

Aby z opisu nie wyszedł mi suchar historyczny, notka będzie nazwijmy to w telegraficznym skrócie. Jednak tych, którzy chcieliby zapoznać się dokładnie z dziejami zamku w Oleśnicy odsyłam do książki Pana Marka Nienałtowskiego „ Zamek książęcy w Oleśnicy”, w której to autor bardzo szczegółowo opisał zamek, jego historię oraz Oleśnickich władców, do których na przestrzeni wieków należał. Książka Pana Marka bez wątpienia jest wielkim kompendium wiedzy na temat zamku.

Na przestrzeni wieków wraz ze zmieniającymi się właścicielami zamku ten był wielokrotnie przebudowywany by w efekcie stać się renesansową budowlą. Najprawdopodobniej inicjatorem budowy zamku był Konrad I Oleśnicki. Jednak największy rozkwit budowli nastąpił za panowania dynastii Podiebradów. Mijały wieki zmieniały się wielkie rody, których siedzibą był zamek, a i ten zmieniał się wraz z panującą ówcześnie modą w architekturze.

Za najstarszy element zamku uważana jest wieża z końca XIII wieku. Przebudowy, jakich dokonywano na przestrzeni wieków widoczne są do dziś. Po wygaśnięciu linii Podiebradów ziemie oleśnickie jak i zamek stają się własnością kolejno Wirtembergów, Welfów by później trafić w ręce Hohenzollernów. Obok zamku znajduje się kościół książęcy przemianowany obecnie na Bazylikę mniejszą. Połączony z zamkiem łącznikiem był też mauzoleum, w jego podziemiach znajdują się krypty książęce. Natomiast na ścianach oraz wewnątrz kościoła zobaczyć możemy pośmiertne epitafia niektórych oleśnickich władców.

Do drugiej Wojny Światowej zamek był w posiadaniu Hohenzollernów, którzy go gruntownie wyremontowali i był ich letnią rezydencją. W okresie wojennym na zamku znajdowały się biura konstrukcyjne Luftwaffe, przeniesione tu z oleśnickiego lotniska.

Dorastając zafascynowana byłam potęgą tego obiektu. Jako dziecko uważałam, że w zamku mieszkała piękna królewna, którą zniewolił okrutny smok – kuzyn albo ktoś z rodziny smoka wawelskiego.  Mój oleśnicki smok mieszkał w kamiennej grocie u podnóża zamku i pokonał go rycerz na białym koniu.

Cóż, dorosłam bajka prysła. Pozostała smocza pieczara, która okazała się wybudowaną sztuczną ozdobą, pozostałością po dawnych ogrodach zamkowych w stylu angielskim. Jednak na tym nie koniec moja bajka ewoluowała, ponieważ młodzieńcza wyobraźnia podsycana opowieściami o tajemnych przejściach i skarbach ze smoczej pieczary zrobiła drogę ucieczkową z zamku. O dziwo ta miejska legenda jest dalej kultywowana przez mało obeznanych w temacie jakoby grota była zamurowanym przejściem pod zamek. Co bardziej ambitni głoszą wersję, że tajemniczym tunelem można było karetą dojechać do samej Trzebnicy.

Można powiedzieć, że start w poznawanie Oleśnickich tajemnic miałam dobry, lekka nuta dziecięcej fantazji przerodziła się z wiekiem w pasję. Co prawda dziś już nie wierze w smoki jednak czy zamek nie skrywa tajemnic nie byłabym taka pewna.

Oleśnicki zamek tak naprawdę pomimo upływu lat nie został nigdy rzetelnie przebadany. Fakt od czasu do czasu archeologowie coś tam dzióbią, jednak są to badania powiedzmy zlecone z urzędu. Nie mają na celu udzielenia jasnej odpowiedzi na konkretne zagadnienia.

A kilka ciekawostek istnieje. Jedna z wielu to pomieszczenia zamkowe, które istniały jednak z niewyjaśnionych przyczyn zniknęły. Pewnego rodzaju sekret skrywa też zamkowa kaponiera jak i zamkowe bastiony. Są wytypowane dwa tajemnicze miejsca, które zostały zidentyfikowane, jest trzecie wejście do podziemi, które są w części południowo – wschodniej dwukondygnacyjne tam kiedyś się wjeżdżało wozami zaciągniętymi w konie albo samochodami to są olbrzymie pomieszczenia podczas wypompowywania wody w kaponierze można było oglądać łuki tych przejść wysokości 6m i szerokości 4m.

Pomieszczenia kaponiery z niewyjaśnionych przyczyn zostały zasypane do wysokości, co najmniej 1,80. Co znajduje się wśród gliny i rumoszu ceglanego?, Po co ktoś zadał sobie trud zasypywania. Hipotez jest kilka, najprostsza to taka, że chciano w ten sposób wzmocnić konstrukcję kaponiery, ta bardziej śmiała, że coś maskowano. Jak dotąd nikt nie podjął próby rozwikłania tej zagadki. Jedyne badania, jakie wykonano to badania gradiometryczne w 2009 jednego z zamkowych bastionów. W wyjaśnieniu tego pomógł mi Łukasz Orzeł Orlicki z GEMO, który po zapoznaniu się z badaniami stwierdził, że;„Takiego rodzaju badania odnoszą się raczej do płytko zalegających rzeczy np. murów ceglanych znajdujących się kilkanaście cm pod ziemią, więc raczej nie stanowi to dowodu na istnienie znajdujących się poniżej kilku metrów pomieszczeń podziemnych. Niemniej bastion powinien mieć jakieś podziemia choćby kazamatę.”

Być może Oleśnicki zamek kiedyś doczeka swego eksploracyjno badawczego pięciu minut. Obecnie w zamku znajduje się Ochotniczy Hufiec Pracy, obiekt pozostaje w nienajlepszej kondycji pomimo że jedno skrzydło doczekało się nowego dachu. Cały wymaga remontu, na który najwyraźniej brakuje środków.

Foto ze Śląskich sprawozdań archeologicznych; Łukasz Orzeł Orlicki GEMO

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.