DORUCHÓW – POLSKIE SALEM

W 1775 roku w powiecie Ostrzeszowskim odbył się proces 14 kobiet oskarżonych o konszachty z diabłem i czary. Zdarzenie miało miejsce w Doruchowie , po tym jak żona dziedzica Doruchowa „ dostała wielkiego bólu a włosy zaczęły zwijać się w kołtun . Dziś nazwalibyśmy to brakiem higieny a nie czarami jednak w XVIII wieku był to wystarczający dowód na działanie sił nieczystych . 

Wobec zaistniałej sytuacji należało znaleźć winnych. Tym oto sposobem rozpoczęła się nagonka na kobiety które podejrzewano już dawno o czary.

Pierwszą pojmaną była żona miejscowego gospodarza, powodziło się jej nieźle zatem posądzono ją o dobrą komitywę z diabłem.
Drugą wiedźmą miała być samotna wdowa której niedawno zmarła córka,rzekomo na skutek czarów matki. Kolejna top niedorozwinięta dziewczyna która rzucając liście na wiatr zwykła mawiać że to myszy.
Jednej nocy pojmano siedem kobiet które więziono na wyspie w małym spichlerzu.

W kolejnych dniach z pobliskich wiosek dowieziono kolejnych siedem kobiet każda miała aktywnie współpracować z szatanem.
Miejscowy spichlerz wybrano między innymi dlatego że znajdowały się w nim beczki do kiszenia kapusty, gdzie każda z kobiet ze związanym z tyłu rękami w takiej beczce nie mogły ani siedzieć ani stać musiały cały czas klęczeć .

Przeciwko zabobonnym praktykom sprzeciwiał się miejscowy proboszcz Józef Możdżanowski który na skazę pojechał do Warszawy powiadomić o incydencie samego króla Stanisława Augusta .
Niestety dziedzic w tym czasie sprowadził trzech sędziów a na miejsce przesłuchań oddał im dom zarządcy w którym urządzono izbę tortur.

W przesłuchaniu kobiet brało udział troje sędziów , dwoje katów,oraz trzech zakonników salę tortur natomiast zaopatrzono w stół, świece, lichtarz,przybory do pisania i……….kilka butelek wódki.
Co tam się działo możemy się tylko domyślać , faktem jest że trzy kobiety zmarły w trakcie przesłuchań, pozostałe przyznały się do winy.

Prowadząc przesłuchania wzorowano się na instrukcji przygotowanej na zamówienie papieża Innocentego VIII. Najpierw była próba wody, będąca pozostałością średniowiecznych ordaliów. Kobiety związano powrozem i zanurzano w stawie. Jeśli przez dwie minuty utrzymały się na wodzie, oznaczało to, że są czarownicami. Wierzono bowiem, że czarownice nie toną, ponieważ czysta woda je odrzuca.
Brutalny wyrok wykonano 15 sierpnia 1775 roku w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Asystowało przy nim trzech księży zakonnych.

Niektórzy historycy zaprzeczają iż takie wydarzenie miało miejsce w Doruchowie, ponieważ nie ma o tym żadnej wzmianki w kronikach , a całą historię miał wyznać na łożu śmieci bratanek proboszcza.
Nie sprawdzałam w księgach parafialnych czy takowy istniał, myślę że wystarczającym dowodem na potwierdzenie tej historii jest fakt że rok później zakazano procesów o czary. A dziedzic Doruchowa dręczony wyrzutami sumienia ufundował monstrancję którą można oglądać do dziś w Doruchowskim kościele.
Dziwnym trafem Opis powyższego wydarzenia znajdujemy zarówno u Józefa Putka, Antoniego Łuczaka, jak i u Bohdana Baranowskiego oraz u wielu innych badaczy. Uważają, że proces doruchowski przyczynił się do uchwalenia zakazu sądzenia czarownic wydanego w 1776 r.

Niektóre źródła podają że cały proceder był nielegalny zatem nic dziwnego że nie ma o nim wzmianki aczkolwiek w odnalezionych dokumentach grodzkich z Ostrzeszowa znajduje się informacja, że po 1775 roku, kiedy to miał odbyć się proces, swoje urzędy stracili ławnicy i wójt z Grabowa, za to, że sprowadzeni przez dziedzica z Doruchowa spalili sześć czarownic. Fakt liczba ofiar się nie zgadza ale bez wątpienia coś jest na rzeczy.
Wcale mnie też nie dziwi że bratanek proboszcza , zrobił to w takim momencie życia w którym w zasadzie wisiało mu to luźnym kalafiorem, a że raczej nie było się czym chwalić całe życie milczał. Na starość sumienie gryzło to się przyznał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.