Dwór w Rogowie Wołowskim

Niespełna cztery kilometry od Wińska w Rogowie Wołowskim znajduje się zrujnowany już dziś majątek ziemski. Dwór, jaki w nim wybudowano pochodzi z pierwszej połowy XVIII wieku. Na przestrzeni lat nieznaczne go przebudowano, pierwszy raz miało to miejsce w II połowie XIX kolejny na początku XX wieku. Jest to budynek parterowy z częściowo użytkowym poddaszem, złożony na planie prostokąta. Główne wejście umieszczono w werandzie zwieńczonej balkonem. Dwór od północy zamyka dziedziniec folwarczny, który otaczają częściowo zachowane zabudowania gospodarcze.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Dziś dawny blask przeminął, oczodoły wybitych okien zabito deskami, spośród liszajów odpadającego tynku wystają zmurszałe cegły. Dachówki, które jeszcze na dachu trzyma jakaś nadprzyrodzona siła przypominają pióra nastroszonego w mroźny zimowy poranek wróbla. Dworskie wnętrza nie wyglądają wcale lepiej, zaniedbane, odarte z wszystkiego, co przedstawiało sobą jakąś wartość powoli znikają. Wielkie, kilku metrowe dziury w stropach świadczą o tym, że obiekt jest zalewany przez deszcze, kawałki tynku, belek i trzciny jaka znajdowała się na sufitach zalega wymieszana z tym, co zostawili po sobie dawni lokatorzy. Wszędzie panuje nieład, któremu towarzyszy zapach zbutwiałego drewna.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Po drugiej wojnie światowej folwark wraz z dworem znalazł się pod zarządem Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Wińsku z przeznaczeniem na mieszkania pracownicze. U schyłku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku dworek remontowano, naprawiono między innymi przeciekający dach oraz wyremontowano wnętrza. Po upadku PGR obiekt opustoszał, prywatnego właściciela znalazł w 1995 jednak ten po za kupnem obiektu tak naprawdę nic nie zrobił. Z dnia na dzień, z roku na rok dworek popadał w coraz to większą ruinę.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Ostatnim przedwojennym właścicielem majątku Albert Hoffmann, był to człowiek tajemniczy i zamożny. Tak do końca nie wiadomo, czym się zajmował, rzekomo był konstruktorem wynalazcą. Przed wybuchem wojny pobudował pod Berlinem fabrykę produkującą podzespoły do samolotów. W Berlinie posiadał też dom, w którym spędzał większość czasu, dwór w Rogowie traktował, jako wiejską rezydencję. Rezydencję na miarę tamtych czasów, która to urządzona została z wielkim przepychem. Stylowe meble, kryształy, przepiękne perskie dywany czy choćby oranżeria z palmami podkreślały zamożność Alberta i Emmy Hoffmann. Dziś trudno uwierzyć w ten opis spoglądając na stan wnętrz, jednak tak opisywali je świadkowie tamtych dni.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Z całą pewnością nigdy się nie dowiemy, nad czym konkretnie i przy jakich projektach Albert pracował jednak produkcja w fabryce Hoffmanna musiała być ważna dla przemysłu zbrojeniowego, dlatego na początku lat 40-tych w obawie przed nalotami alianckimi przeniesiono ją i ukryto.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Historia ta, jak wiele innych zapewne nigdy nie ujrzałaby światła dziennego gdyby nie wspomnienia służącej Hoffmanna Weroniki Jakubowskiej, którą w ramach przymusowej pracy w Niemczech skierowano do majątku Emmy i Alberta Hoffmann w Rogowie Wołowskim dawniej Froschroggen. Wynalazek Alberta Weronika opisuje; „Pan mi je pokazywał. To były takie małe okrągłe talerzyczki, koloru brązowego, a jak człowiek wziął w rękę, to były takie lekkie, że nie czuło się, czy mam coś na ręce, czy nie.” Pierwsze skojarzenie, jakie przyszło mi do głowy to scena z „Lalki” Bolesława Prusa, a może……….. były to prace nad wunderwaffe i opisane przez prostą dziewczynę właśnie w ten sposób? Tej tajemnicy rozwiązać się nie uda, faktem jest, że odkrycie Alberta przyniosło mu bardzo dużo pieniędzy.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Na niewielkim wzgórzu za posiadłością dla ukochanej córki Marii zmarłej w młodym wieku Albert kazał wybudować mauzoleum. Nie było to jednak zwykłe miejsce pochówku w formie rodzinnego grobowca. Do dużej niszy grobowej prowadziły schody, za podwójnymi dębowymi drzwiami pod ścianą umieszczona była trumna z ciałem córki. Wieko trumny wykonano z grubego matowego szkła, obok niewielka ławeczka, na której Albert w samotności przesiadywał długie godziny. W centralnym miejscu krypty, w suficie znajduje się prostokątny otwór, prawdopodobnie to nim opuszczono ciężki sarkofag, otwór krypty przykryty był grubą dębową klapą obitą blachą. Krypta posiadała też system wentylacji oraz odwodnienie. Natomiast naziemna część była okazałym pomnikiem z miedzianym dużym krzyżem w centralnej części, pod którym rosły białe lilie. Cały teren wokół był cmentarzem Ewangelickim.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

W styczniu 1945 było już wiadome, że Niemcy nie zdołają powstrzymać nadciągających wojsk Armii Czerwonej, Albert zmuszony został do podjęcia decyzji czy opuścić Rogów i udać się do Berlina czy w nim pozostać. Wybrał tę drugą możliwość, najwyraźniej nie potrafił opuścić miejsca, gdzie stało mauzoleum z ciałem jego córki. Dalsze wydarzenia potoczyły się według schematu znanego z zachowań czerwonoarmistów. Po wejściu do krypty rozbili szklane wieko trumny poszukując kosztowności. Kości córki porozrzucali po całym pomieszczeniu. Pozbierane zostały przez polskich robotników, powtórnie pochowane w prowizorycznej trumnie gdzieś z boku mauzoleum, w miejscu które już dziś nikt nie pamięta i nie potrafi wskazać.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Dziś mauzoleum jest puste jedynie wiatr porusza zalegające w nim liście, po przeszklonym sarkofagu Marii Hoffmann nie ma śladu, miedziany krzyż został skradziony pozostały tylko otwory w granitowym bloku. Zniknął też cmentarz ewangelicki a miejsce popadło w zapomnienie. Nie zmieniło się jedno, białe lilie posadzone lata temu pod krzyżem mauzoleum zakwitną jak co roku przypominając, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Przy pisaniu tego tekstu korzystałam z materiałów do których dotarł Pan Bogodar Zielnica któremu bardzo dziękuję za ich udostępnienie.

Źródło; portal internetowy Wińsko Wczoraj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.