Gdy o losie decyduje jeden pocisk.

Niedaleko pięknego barokowego pałacu w Mańczycach znajduje się gorzelnia, która niegdyś stanowiła część dużego założenia pałacowo folwarcznego. Obiekt został wybudowany z dużym rozmachem, ponieważ w odróżnieniu od innych budowli tego typu został wyjątkowo pięknie ozdobiony.Gorzelnie wybudowano z cegły jednak elewację pokryto łupkiem granitowym. Na jednej ze szczytowych ścian widnieją inicjały G v S co wskazuje na to, że obiekt powstał z inicjatywy Georga von Stosch w 1874 roku.Gorzelnia funkcjonowała do czasów wyzwolenia w 1945 roku. Trudno dziś dociekać, której z walczących stron pocisk uszkodził komin gorzelni.  Ponoć człowiek strzela a Pan Bóg kule nosi, jedna z nich zaważyła na dalszych losach gorzelni, kiedy to przestrzeliła komin gorzelni. Niewykluczone, że było to celowe działanie a pocisk sporego kalibru. Ślad widoczny jest do dziś, być może uszkodzenie komina nie było na tyle poważne by naruszyć konstrukcję komina, jednak uniemożliwiało dalsze użytkowanie.  Uszkodzenia nigdy nie naprawiono.Po zakończeniu działań wojennych gorzelnia wraz z innymi zabudowaniami folwarcznymi i pałacem weszła w skład PGR., Do jakich celów wykorzystywano pomieszczenia gorzelni, czy odbywała się w niej jeszcze jakaś produkcja czy też przekształcono ją na magazyn trudno dziś określić. Obecnie to ruina pozostająca w dalece posuniętym stopniu rozkładu.Dach gorzelni oraz górne kondygnacje w zasadzie nie istnieją, wnętrza odarte z elementów metalowych jak i urządzeń gorzelnianych świecą pustkami. W zasadzie w całym obiekcie panuje dziwna próżnia, jedynie rozkute ściany i okna bez stolarki świadczą o tym, że z gorzelni zginęło w zasadzie wszystko, co mogło się przydać w gospodarstwie lub stanowiło jakąś wartość. W najlepszym stanie zachowały się gorzelniane piwnice pomimo tego, że zalegają w nich sterty śmieci.Z pewnością ten piękny obiekt już nigdy nie podniesie się z kolan, dekady ludzkiej bezmyślności odbiły na nim swoje piętno, ponoć całkiem nie tak dawno był pomysł na zagospodarowanie starej gorzelni, szkoda, że został w sferze niespełnionych marzeń.     

1 Comment

  • Cześć!
    I ile takich podobnych gorzelni lub mniejszych zakładów pozostawiono samym sobie… Smutny los takich miejsc. Fajnie, że opisujesz historię – mało kto w urbexie interesuje się tym, a myślę, że warto do zdjęć dołączyć choćby niewielki rys historyczny. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.