Kościół Ewangelicki w Kuźniczysku

Dwa bliźniaczo podobne kościoły, dwie siostrzane budowle sakralne znajdujące się w zasadzie w niewielkiej odległości od siebie. Jedną z nich wpisano do Rejestru Zabytków, jako zabytek Klasy „0” drugą pozostawiono na pastwę losu i powolną zagładę.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Kościół w Złotowie i Kuźniczysku to budowle wykonane w całości z drzewa modrzewiowego, oba powstały na kamiennej podmurówce, przy której jako budulec posłużyła „ ruda darniowa” Przy obu wzniesiono wieże i oba wybudowano w podobnym okresie. Niestety, ale na tym podobieństwa się kończą, choć niektórzy twierdzą, że wieża kościoła w Kuźniczysku pierwotnie była nakryta hełmem cebulastym, który w 1801 roku został przemieniony na wieżę kościoła w Złotowie.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Ogólnie na temat budowy kościoła w Kuźniczysku jest niewiele informacji, za datę budowy przyjmuje się datę 1746 rok zaś wieży nakrytej dachem namiotowym na 1764 rok. ta wyposażona była w mechanizm zegarowy, który posiadał trzy tarcze, zamontowano na niej też trzy dzwony, być może synchronizowane z mechanizmem zegara. To właśnie on wskazywał upływ czasu ewangelickiej społeczności Kuźniczyska, która wybudowała go w centralnej części wioski. Po ich odejściu jeszcze długie lata po wojnie solidny mechanizm odmierzał upływ czasu. Kościół to ważne miejsce każdej społeczności, otaczany czcią i szacunkiem okolony został murem wraz z przyległym cmentarzem. Majestatu miejscu dodawał dąb, dziś to stare drzewo o ponad dwudziestometrowej koronie, które góruje nad kościelnym terenem.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Bramę kościelną zamknięto na kłódkę już dawno, pewnie chwile po tym jak wyniesiono z niego ostatni cenny przedmiot, pomimo tego, że ta unikatowa budowla sakralna została zaprojektowana przez Carla Gottharda Langhansa, autora takich dzieł architektury jak Brama Brandenburska czy Pałac Królewski we Wrocławiu popada w ruinę. Oczywiście były plany ratowania zabytku, nie napiszę próby, ponieważ trudno takową nazwać zabicie deskami drzwi i zalepieniu folią okien. Wykarczowano też teren zapomnianego tonącego w zaroślach przykościelnego cmentarza, jednak, to, co raz pochłonęła roślinność nie łatwo jej odebrać, w efekcie teren szybko wrócił do swego zarośniętego pierwotnego stanu.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Zaangażowane w ratowanie kościoła były dwie fundacje, pierwsza jak szybko powstała tak szybko zakończyła swoją działalność, druga ponoć nie mogła dogadać się z władzami, które mając nauczkę z poprzednią organizacją, nie przekazały obiektu fundacji, ta z kolei dbając o własny interes nie chciała remontować obiektu, który nie stanowił jej własności. Dziś, po latach najwyraźniej ostygł serca dynamit, chętnych na ratowanie obiektu nie ma. Kościelna brama na głucho zamknięta broni dostępu ciekawskim, którzy chcieliby wejść na teren świątyni, opatrzono ją tabliczką, trochę z przyzwoitości trochę dla uśpienia własnego sumienia.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Mur, podobnie jak kościół poddał się mijającym wiekom, czas odcisnął swe piętno również na nim powodując uszkodzenia na tyle duże, że bez trudu można wejść na teren kościoła, a i wejście do jego wnętrza nie nastręcza większych problemów. Przekraczając progi budowli wkraczamy w inny świat, w świat pełen ciszy i zapachu drewna. Może wydawać się to dziwne, ale po blisko trzystu latach miejsce to nadal pachnie wysuszonym drewnem i żywicą. Pierwsze, co uderza to cisza, cisza, która każe ściszyć głos aż po szept, każdy dźwięk, każdy krok odbija się delikatnym echem od drewnianych empor i kasetonowego sufitu. Pod nogami piach, ponieważ posadzkę już dawno rozebrano, w powietrzu wiruje pył, drobinki kurzu wznoszące się w powietrze z każdym kolejnym stawianym krokiem. Gdzie nie spojrzeć widać zniszczenia, wyrwane belki i deski, cegły ustawione w stosy jakby przygotowane do zabrania z tego miejsca. Została zdobiona ambona, jednak i jej elementy są bezmyślnie wyrywane i niszczone. Nie wiadomo, kiedy łupem padły organy, pozostała po nich tylko podstawa.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Na kościelnej wieży widnieją trzy cyferblaty starego zegara, mechanizm jak i dzwony zniknęły, ona sama jest w bardzo złej kondycji, mieszkają w niej sowy, które upodobały sobie jej wnętrze na miejsca lęgowe. Jest miejsce, w którym zachowały się stare polichromie z cytatami Biblii, niewyraźne, wyblakłe tak jak pamięć o ludziach, którzy tu przychodzili. Przychodzili pokładając ufność w Bogu, przynosząc tu swe radości i troski. Dla jednych był to początek drogi, dla innych jej kres znajdując miejsce wiecznego spoczynku na kościelnym cmentarzu. Pomimo że po nim nie ma już śladu, a nagrobki kamienne zostały rozbite bądź skradzione, pomimo że ewangelicy stąd odeszli zabierając swą religię i księgi parafialne pozostał kościół i aura tego miejsca, która po przekroczeniu progów świątyni sprawia, że wkraczamy w inny magiczny wymiar, który pokrył kurz minionych wieków.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.