ŁĘCZYCA – TU OBJAWIA SIĘ SZATAN

Zamek królewski w Łęczycy  – warownia, częściowo zrujnowana bryła z czerwonej cegły – stoi od co najmniej ośmiuset lat. Powstał najprawdopodobniej z polecenia Kazimierza Wielkiego, ale data jego wzniesienia ginie w mrokach dziejów. A dzieje te były pełne chwały, kiedy zagraniczni władcy spotykali się tu z polskimi królami, aby radzić o podbojach. Ale też pełne tajemnic.Legendy i podania dotyczące diabła Boruty trzęsącego Łęczycą od niepamiętnych czasów w XIX wieku. Trudno na ich podstawie dociec, czy Boruta był mieszkającym w pobliżu szlachcicem, słynnym z okrucieństw i konszachtów z samym diabłem, czy może chodzi o czarta imieniem Boruta, który w czasach pogańskich był jednym z leśnych bóstw, a rogi przyprawili mu dopiero chrześcijanie.Niemniej jednak zarówno na zamku w Łęczycy i w jego pobliżu, jak i w okolicy tumskiej kolegiaty od dawien dawna ludzie widywali i nadal widują demoniczną postać w jej różnych wcieleniach. Jedno z nich, ni to człowiek, ni jaszczur o wielkich szponiastych łapach, zostawiło ślady na kamiennej wieży kolegiaty w Tumie. Jak głosi legenda, demon chciał się ożenić z piękną szlachcianką. Żeby wkraść się w łaski ojca dziewczyny, przybrał postać siłacza potrafiącego wielkie głazy przenosić z taką łatwością, jakby to były worki pierza.Starał się, jak mógł, pomagając przy wznoszeniu pobliskiej budowli, przekonany, że to karczma. Zapamiętały w wysiłkach nie zauważył, że karczma, całkiem niekarczemnym zwyczajem, pnie się w górę na chwałę Pana. Zdał sobie sprawę, że pracując dla kleru, sprzeniewierza się szefowi z piekielnej otchłani. Rozżalony na zaślepienie, które nim kierowało, przybrał swoją rzeczywistą postać, bardziej smoczą niż ludzką. Chcąc zburzyć świątynię, zaparł się mocno o wieżę, aż jego czarcie pazury wbiły się w kamień jak w glinę, pozostawiając głębokie ślady.Do dzisiaj można je zobaczyć nisko, na okrągłej wieży. Przeklinał, złorzeczył, zapierał się łapami, ale wszystko na nic. Nazbyt starannie i solidnie budował wieżę z miłości, żeby móc ją zburzyć z nienawiści.Kolegiata w Tumie stoi do dzisiaj, ale diabelska uraza trwa także. Legendy mówią, że diabeł przychodzi nocą w miejsce swojego upokorzenia, snuje się wokół, a następnie wraca do czarciej kryjówki, pod zawaloną częścią Łęczyckiego zamku. Zazna spokoju dopiero wtedy, kiedy z tumskiej kolegiaty nie zostanie kamień na kamieniu. A ponieważ ta, jako bezcenny zabytek, postoi jeszcze długo, łęczycki Boruta będzie straszył przyszłe pokolenia. Na przykład zniewalając ludzi oglądających na zamku w Łęczycy rzeźby przedstawiające diabła. Kryje się zdradziecko w jednej z nich, a wybór ma spory bo kolekcja liczy ponad 400 egzemplarzy. Wypadki zwykle przebiegają podobnie. Któryś z turystów nie może oderwać oczu od jednej z figurek. Boruta hipnotyzuje go diabelskim spojrzeniem czarcich oczu, a potem straszy.Pechowiec, który zbyt głęboko zajrzał w czarcie oczyska, przez wiele kolejnych dni nie może pozbyć się wrażenia, że jest obserwowany. Zamykając oczy przed snem, widzi pod powiekami wpatrzone w niego przekrwawione ślepia. Kiedy zaśnie, nachodzą go najpotworniejsze koszmary. Ci, których dotknął złośliwy czart z Łęczycy, tracą siły, a czując nieustający niepokój, źle sypiają. Prędzej czy później wiele spraw wymyka im się z rąk. W ten sposób diabeł rekompensuje sobie wieki spędzone w podziemiach zamku w oczekiwaniu na upragniony rozpad kolegiaty. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.