Mauzoleum w Głębowicach

W cieniu starych drzew Głębowickiego parku, pośród rozlewisk, jakie tworzy stary zarośnięty staw skrywa się mauzoleum z kaplicą grobową rodziny von Pourtalès, ostatnich przedwojennych właścicieli  1736 hektarowego majoratu w Głębowicach. Ziemie te były w posiadaniu tej rodziny od 1842 aż do wybuchu wojny. Dziś, do zachodniej części pałacowego parku nie prowadzą uczęszczane ścieżki być może, dlatego że rozmokły teren zalewany przez nieregulowane stawy skutecznie broni dostępu do miejsca, w które udawali się po śmieci członkowie tego rodu.Nie oznacza to, że mauzoleum oparło się szkodliwemu działaniu wandali, poszukiwaczy skarbów i wszelkiego rodzaju hien cmentarnych. Kto był pierwszy w tym karygodnym procederze trudno dziś dociekać jednak wszystko wskazuje na żołnierzy z pod znaku czerwonej gwiazdy, którzy po wyzwoleniu tych ziem zajmowali pałac. Zapewne to oni w poszukiwaniu kosztowności, jako pierwsi naruszyli spokój pogrzebanych. Być może okrucieństwa wojny zmieniają człowieka jednak czy na tyle by okradać zmarłych? Czy to jest wystarczającym usprawiedliwieniem by włamywać się do podziemnych nisz?Ta wspaniała neoromańska kaplica grobowa zaprojektowana została przez znanego wrocławskiego architekta Carla Johanna Lüdeckego, wybudowano ją w latach 1862-64. Na piętrze mauzoleum znajduje się pomieszczenie, w którym umieszczone zostały płyty nagrobne, na dwóch kamiennych tablicach uwieczniono pośmiertne inskrypcje z datami i nazwiskami pochowanych w podziemnych kryptach osób. Obok znajduje się sala modlitewna, służąca nabożeństwom, zdobią ją piękne polichromie i cytaty z biblii. Wyblakłe, ledwo widoczne odchodzą tak jak wszystko, o co nie zadbano w Głębowicach. Kiedyś wchodzono do niej przez kolumnowy portal wykonany z piaskowca jednak ten na przestrzeni lat został wyrwany i rozbity, Część jego elementów najprawdopodobniej skradziono reszta leży przy kaplicy.Najlepiej, zważywszy na swą niedostępność zachował się kartusz herbowy rodu von Pourtalès umieszczony wysoko nad oknem górnej kondygnacji. Na piętro prowadzą duże masywne, wykonane z granitu schody porośnięte bluszczem. Niewielka, odarta z tynku sień, pozbawiona w większości dachu poprzedza wejście do sali, w której na wieczną pamiątkę umieszczono kamienne tablice.  Nie wiadomo czy oba epitafia pierwotnie zamontowane były na ścianach mauzoleum, położenie jednego z nich wskazuje na to, że płyty mogły być umiejscowione w posadce, którą najprawdopodobniej skradziono. Jedna z tablic wydaje się nienaruszona, druga nie oparła się próbom wyrywania z posadzki, pękła i została rozbita. Obie pokryte kurzem i drobinkami zmurszałego tynku kryją daty, imiona nazwiska. Pochowano tu między innymi Jamesa, grafa von Pourtalès (zm. 1908) i Berthy von Pourtalès (zm. 1905; zapewne jego siostra) oraz Carla, grafa von Pourtalès (zm. 1871) i jego żony Agnes, z domu Wylich und Lottum (zm. 1909).Okna mauzoleum zdobiły dawniej witraże, dziś nie pozostał po nich najmniejszy ślad, przez stylizowane okna zagląda jedynie Hedera helix jakby nie mogła się nadziwić upływowi czasu i głupocie ludzkiej. Ten gatunek pnącza z rodziny araliowatych upodobał sobie miejsca cieniste i wilgotne. Zawilgocone i zmurszałe ściany mauzoleum stworzyły idealny mikroklimat do jego rozwoju.Podziemne krypty mauzoleum dawno zostały splądrowane, skradziono z nich wszystko, co przedstawiało jakąkolwiek wartość. W jednej z nich zniknęły nawet metalowe szyny, na których spoczywały trumny zmarłych, ta nisza grobowa pozostała otwarta, jest pusta i zaśmiecona. Szczątki pochowanych w niej osób przeniesiono do krypty obok, po czym ją zamurowano.Nie zapewniło to jednak spokoju zmarłym, w zamurowanej niszy wybito dziurę by zajrzeć do środka. Nie wiem czy ciekawość bądź chęć zrobienia zdjęcia jest wystarczającym argumentem by kolejny raz naruszyć spokój zmarłych. Być może niedoinformowani poszukiwacze skarbów, jakich w ostatnich latach nastąpił wielki wysyp sądzili, że przed nimi w zamurowanej piwnicy nikogo nie było. Nic bardziej mylnego rabusie grobów to nie tylko domena Egiptu gdzie okradano groby wielkich faraonów w Polsce hieny cmentarne również działają. Wybity otwór jest na tyle duży by zajrzeć do wnętrza krypty jednak czy ten widok jest wart profanowania grobowca? Zalane wodą gruntową z pobliskiego stawu pomieszczenie, duszne powietrze i pływające wewnątrz trumny, jedno wieko oparte o boczną ścianę. Nieład panujący wewnątrz świadczy o tym, że pomieszczenie było plądrowane, przetrwała jedna trumna inne porozbijane pływają potęgując uczucie grozy tego miejsca. Zapewne pochówki pierwotnie znajdowały się w cynowych trumnach jednak tych już w mauzoleum nie ma, drewnianymi porozrzucanymi w nieładzie, przegniłymi nikt się nie przejmuje.Pomimo że jest to miejsce, w którym wzniesiono monumentalny grobowiec ma ono swój niepowtarzalny urok. Czy pamięć o nim przeminęła i stało się tylko Urbexową atrakcją? myślę, że nie, mauzoleum jest odwiedzane. Ktoś zapali w zadumie znicz, ktoś podobnie jak ja odnajdzie tu miejsce, w którym warto zastanowić się nad przemijaniem……. bo cóż innego można zrobić, wszak tak długo człowiek żyje jak długo o nim pamiętamy.   

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.