NIECH MOC BĘDZIE Z PUSZCZĄ.

Na pradawne sanktuarium w środku Puszczy Białowieskiej natknięto się przypadkiem. Uwagę odkrywców przyciągnęły drzewa o nietypowo ukształtowanych pniach. Dziwaczne drzewa, zwane domami druidów, otaczają to coś.Ludzie zapuszczają się w puszczę tylko po to, aby znaleźć się w dzikim uroczysku, w którym nie wiadomo kto i kiedy, ustawił obrzędowy krąg głazów, z dużym płaskim kamieniem pośrodku. Przeprowadzone tu badania geologiczne ujawniły, że wszystkie kamienie z kręgu sięgają dwa metry w głąb podłoża. A to oznacza, że ludzie, którzy je tu ustawili zrobili to naprawdę dawno.

Nie chodzi więc o kult wyznawany przez Słowian, ale przez jakiś nieznany lud, który mieszkał tu przed nami.
Przyjmuje się, że miejsce było ośrodkiem pogańskich kultów związanych z oddawaniem czci potężnym siłom natury. Białowieskie miejsce mocy, mające rzekomo niezwykły ładunek energii, potrafi przekazać ją ludziom. Radiesteci są przekonani, że największą mocą krąg emanuje 30 kwietnia. Według mitologii nordyckiej przypada wtedy noc Walpurgii, poświęcona demonom.

Krążą pogłoski, że osoba, która kładąc się na środkowym głazie, zechce przejąć od niego nieco mocy, nie powinna „ładować się” dłużej niż kwadrans. Przedawkowanie mocy niewiadomego pochodzenia ma prowadzić do omdleń, silnych zawrotów głowy i przerażających halucynacji dotyczących wyżej wspomnianych demonów.
Ktoś, komu się to przydarzy, z reguły nie chce opowiadać o swojej wizji. Dlatego akurat w przypadku tego kręgu niezmiennie nie wiadomo „ki czort” nim zawiaduje.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.