NAWIEDZONE SCHODY W MALBORKU

Jedna z największych twierdz średniowiecznej Europy, zajmująca powierzchnię 20 hektarów, ma ogromny potencjał do straszenia. W zamku jest wystarczająco dużo miejsca, żeby mogły w nim zawodzić widma kilku mistrzów krzyżackich jednocześnie, nie wchodząc sobie nawzajem w drogę. Tymczasem w całym tym molochu nawiedzone są tylko skromne, drewniane schody.Pierwsze doniesienie o ciężkich głośnych krokach na wąskich schodach przylegających do dawnej noclegowni pochodzą z 1958 roku. Usłyszała je kasjerka czekająca nocą na przyjazd wycieczki. Tupanie po stopniach przeszło w głośny rumor. W latach 70. w tej samej części zamku jedną z pracownic przeraziło na nocnym dyżurze widmo czarnej postaci w wysokim cylindrze, wyglądającej jak woźnica karawanu. Strażnicy wezwani na miejsce nie mogli uspokoić psów, które kuliły się ze strachu, chociaż nikogo nie było już widać. Osoba, która spojrzała wtedy w lustro, skamieniała ze strachu.Oprócz strażników i psów odbijała się w nim także grupa „cmentarnych stangretów”. Od tego czasu hałasujące schody straszyły wielokrotnie i straszą nadal. Kilka razy wyraźnie słyszano dźwięk, jaki wydawałoby ciało upadającego człowieka.Urywał się zawsze nagle, ilekroć świadek dopadał schodów, żeby zobaczyć, co się dzieje. Nawet kiedy zaułek ze schodkami oświetlono, duchy nie przestały hałasować i materializować się w tym miejscu. Sprawę postanowiono więc zbadać. Okazało się, że w czasach krzyżackich fatalne schody prowadziły do kostnicy. Znoszone po stopniach zwłoki rycerzy mogły być niechcący upuszczane, nie mówiąc o metalowych elementach zbroi.W malborskim zamku jest jeszcze jedno miejsce, w którym straszy, dla odmiany bezgłośnie. Niedaleko Złotej Bramy, przez którą wchodzi się do zamkowego kościoła, czai się duch agresywny. Postać wyskakuje z cienia, dopada przechodzącego człowieka od tyłu i zaciska kościste ręce na jego szyi. Znika, zanim broniąca się ofiara zdąży się wyswobodzić i obejrzeć, ale zostawia na ciele wyraźne ślady palców. 

Autor

Paulina

Zobacz wszystkie posty

2 komentarze

  • witam serdecznie. Znam te chistorie ktora opowedziala mi rowniez kasierka. Ale to nie wszystko. Takich miejsc jak infirmeria w Malborku jest znacznie wiecej. Pracowalem w Zamku jako pracownik ochrony 20 lat , i czesto zdarzaly sie przypadki ze podczas patrolu-obchodu co szlo przed nami, lub tez spychalo na dol gdy schodzilo sie z kondygnacji. Najwieksze nasilenie doznalem gdy pracowalem przy spektaklu “Swiatło i Dzwiek” wprowadzalem grupy na ten spektakl w przebraniu mnicha. Poczatko lekcewazylem to-odczuwalem ze nie moge wejsc po schodach na wyzsze kondygnacje-kruzganki. Jednak po jakims czasie doszlo do tego ze podczas mojej przerwy w spektaklu siedzialem na kruzgankach i Cos siedzialo obok mnie i siezko oddychało-gdy to pisze dostaje gesiej skorki. Jedynym rozwiazaniem bylo modlitwa i tak tez robilem ze podczas calego spektaklu mialem przy sobie różaniec, Wówczas prosze mi wierzyc nie nawiedzał mnie. Mógłbym wiecej przytoczyc miejsc. Np. przejscie pod kosciołem na zamku Wysokim,

    • Jest to dowodem, że być może nieraz stykamy się z czymś, czego jeszcze nie rozumiemy. Być może to tylko swego rodzaju Chronomiraże a może ……….
      Jest wiele takich miejsc i wiele legend które nie zawsze są tylko wyobraźnią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.