Pałac Minkowskie – historia prawdziwa

Moja przygoda z tym pałacem zaczęła się kilka lat temu, jakoś tak między zimowymi chłodami a rodzącą się w promieniach słońca wiosną. Podziwiając pierwszy raz jego piękno nie wiedziałam, że w to miejsce będę wracała wielokrotnie. Pałac jest piękny i przy odrobinie serca mógłby bez wątpienia uchodzić za perłę Opolszczyzny. Ilekroć w nim jestem zadaje sobie to samo dręczące pytanie, – dlaczego ktoś skazał go na zagładę, co poszło nie tak, że z roku na rok obiekt chyli się ku upadkowi. Próbując dociekać prawdy wysłuchałam wielu opowieści, jakie krążą w Minkowskim na temat jego właściciela, czy są prawdziwe? Czy mijają się z prawdą?, –  ta przeważnie leży gdzieś po środku i nie mi ją osądzać, jednak zawsze chciałam spojrzeć w oczy właściciela, bez względu na to czy jest zbawicielem czy też katem, oprawcą tego pałacu, pojąć, lub chociaż spróbować zrozumieć, dlaczego zostawił go na pastwę losu. Po kilku naprawdę długich rozmowach telefonicznych zostałam zaproszona w odwiedziny by wspólnie zastanowić się, co dalej.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Śpiewający górale i kolejka wąskotorowa na Podhale, – czyli przepis na mydlenie oczu.

Jak się okazuje pan właściciel mieszka 340 km od pałacu, oczywiście w obecnych czasach taka odległość to błahostka jednak w wieku 70 + może okazać się to wielką przeszkodą, dlatego wyszłam z propozycją, że to ja przyjadę. Właściciel ostatni raz w pałacu był ponad pięć lat temu, potem podupadł na zdrowiu (udar – oficjalnie przekazywana światu bajka) uniemożliwił mu bytność w Minkowskim. Po ponad czterogodzinnej podróży zawitałam w jego skromnych progach, chociaż słowo skromnych nie pasuje do pięknego góralskiego domu wykonanego z drewna i kamienia, okolica również piękna, bo zaledwie 22 km do Zakopanego. Po bardzo długiej rozmowie z panem Guziołkiem poznałam jego plany/ marzenia dotyczące pałacu i nie tylko pałacu, ponieważ powstało niewielkie opracowanie mające nakreślić zarys całego nazwijmy to projektu „ Szlakiem muzealnictwa, skansenów oraz małych parków etnograficznych na ziemi Śląska i Podhala” Polegać to miało na tym, że Pałac w Minkowskim miał być jakby centralnym punktem całego przedsięwzięcia i tak dla przykładu miały się w nim znajdować (pisownia oryginalna);

(…) Kraina przygód – zbójnictwo, górnictwo, śląscy i podhalańscy powstańcy i kurierzy. (…) (…) Kraina fantazji – bajarze, tancerze, muzykanci, śpiewacy z minionej epoki, Sidziniarki, kolędnicy- szopkarze, raubszyce- kłusownicy. Jednym słowem działalnością kulturową objęte będą te wszystkie składniki, które były najbardziej cenione w przeszłości tych regionów.(…) (…) Kraina fascynacji – Tu szczególną rolę będzie odgrywała stara technologia np., działanie wodnego młyna, folusza, kieratu, tartak, kuźnia (…) (…)Kraina gospodarcza – Wyrób powrozów, kół, beczek, mszenie śląskich i podhalańskich domów oraz kiszenie kapusty, bicie masła w kierniczach, wyrób serów i pieczenie ziemniaczano mącznych placków(…)

Oczywiście każda sąsiednia Gmina, wieś czy miasto miała tworzyć swoje, podobne drogi/szlaki kulturowe tak by utworzyć wielką sieć obiektów, które zostaną odrestaurowane (…) Zamki, obiekty sakralne wszystkich religii, pałace, dwory, chałupy, zabudowania gospodarcze, szałasy, młyny, kuźnie, tartaki, cmentarze, kapliczki, pomniki, studnie(…) Ponadto wszystkie obiekty zabytkowe miały być remontowane z jak najmniejszymi zmianami by zachowały swój styl i kulturowy charakter. W tym miejscu przerwę cytowanie tego poniekąd wzniosłego opracowania z tej tylko prostej przyczyny, nawet absurd ma swoje granice.

Jak się okazuje to zacne dzieło zostało rozesłane praktycznie wszędzie gdzie można było je wysłać, począwszy od Gminy Namysłów po Ministerstwa, dostawał je też każdy, kto rokował nadzieje na wypranie mózgu lub potencjalnie mógł swym działaniem wykazać, że remont pałacu to jedno wielkie oszustwo. Do której kategorii zostałam zakwalifikowana nie wiem, sadze, że do drugiej wszak byłam tą, która czepia się o pałac.  To wzniosłe dzieło było „pomysłem na” – pałac w sosie słodko gorzkim.  

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Patrzcie dzieci – dziedzic leci!

Pan Guziołek jest właścicielem od 33 lat, może nawet ciut więcej, kiedy i na jak korzystnych warunkach nabył nieruchomość wraz z przyległym krajobrazowym parkiem napiszę innym razem. Na początku bywał w pałacu często, były imprezy i ogólnie jak na nowego hrabiego przystało wielki blichtr, pozostały z tamtych dni pożółkłe zdjęcia jak się szlachta bawiła, oraz opowieści autochtonów, pałac jeszcze wówczas z całym dachem, jako tako się trzymał. Jedyne, co udało się z wielkich planów zrealizować to wymieniono część stolarki okiennej i to w momencie, gdy dach wymagał remontu, czemu wybrano taką kolejność? być może a raczej na pewno by pokazać, że coś się robi/ dzieje. Ogólnie Guziołek od samego początku postawił na otaczanie się aurą tajemniczości a wszechstronny blichtr miał przekonać mieszkańców o zamożności nowego dziedzica. Czy mu się udało? – z pewnością tak. Jakież wrażenie musiał zrobić na mieszkańcach, gdy pewnego dnia nad senną małą wioską, jaką do dziś jest Minkowskie zaczął  kołować samolot, w nim nowy dziedzic z córkami i żoną, krąży, kołuje, w poszukiwaniu dobrego lądowiska. Nie jest mi wiadome czy takowe znalazł na jakimś ściernisku czy polu po kukurydzy, faktem jest, że wielu mieszkańców do dziś wspomina z uśmiechem wydarzenia sprzed trzydziestu lat.   

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
 Master pictures – czas zatrzymany w kadrze.

Wśród wielu materiałów, jakie dostałam do wglądu, – bo każdy adwersarz, którego pan Guziołek podejmuje dostaje, być może przez przypadek a może celowo zaplatały się stare zdjęcia. W zasadzie nic szczególnego, pożółkłe, wykonane w latach, gdy technika cyfrowa jeszcze nie dotarła szeroko pod strzechy, zrobione jakimś analogiem. Na nich biblioteka generała Seydlitza – ta sama, która jest najchętniej fotografowaną przez pałacowych łazików, z meblami, pianinem. Stół suto zastawiony trunkami, przy nim „dziedzic” tłumaczący coś jednemu z gości. Twarze całej świty nowego hrabiego znajome, aczkolwiek widać, że wypity alkohol uderzył w tętnice, zdjęcie wykonane lampą błyskową a te nie bardzo radziły sobie w źle oświetlonych pomieszczeniach pełnych papierosowego dymu. Dziś trudno dociekać czy była to impreza integracyjna z mieszkańcami, czy też ważne zebranie, na którym poruszano kwestie ratowania zabytku. Dla mnie jest ono dowodem, że stan pałacu nie był aż w tak katastrofalnie złym stanie jak to zwykł przekazywać obecnie światu właściciel słowami – Ja wziąłem pałac zrujnowany! Mam protokół z przekazania, podpisały się pod nim dwie panie, to chyba nie kłamały!. Cóż, ten dokument również i ja posiadam, nie będę w tym miejscu go analizowała – to temat na kolejny odcinek pałacowego crime story, niemniej jednak skoro pałac był zrujnowany jak to twierdzi właściciel powołując się na raport – jak to możliwe, że w nim mieszkał z całą rodziną?, lubił spartańskie warunki? Czy też przez lata uległ auto zamotaniu i sam się pogubił jak to było naprawdę.  

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Zamachy na życie, włamania, kradzieże, – czyli zbrodnia bez kary.

Ponoć z tego, jakich przestępstw dokonano na Panu G. powstałby dobry kryminał, ponoć, pomimo że miał jak najszczersze intencje winę za wszystko ponoszą mieszkańcy Minkowskiego, napadając, rabując spowodowali, że właściciel musiał spać z łomem/brechą i walczyć niejednokrotnie o swój dobytek i rodzinę. Ponoć w piwnicach spoczęło 50 ton stalowych grubościennych rur na ogrodzenie, które w późniejszym czasie sukcesywnie znikały, WKZ przyznał też niewielki grant na wzmocnienie dachu, lecz źli ludzie skradli drzewo. Historii o włamaniach, kradzieżach i rozbojach, jakich się dopuszczono na panu właścicielu jak i na jego ukochanym pałacu nasłuchałam się tyle, że powstała by niezła powieść. Jak wspomniałam, prawda leży pośrodku i jest to tylko prawda częściowa, pan właściciel nie miał żadnego udaru, który uniemożliwia mu podróżowanie i remont, owszem udar miała i to bardzo rozległy jego żona. Pan właściciel nie ma najmniejszego zamiaru remontować pałac, co mógł na przestrzeni lat z niego zabrał i ogołocił. Dziwnym trafem w pałacu znalazła się płyta z pomnika generała Fryderyka von Seytlitz oraz obelisk pomnika żołnierzy poległych na tych ziemiach w latach 1914-18. Ponoć na pamiątkę zostały też zabrane do pałacu kości generała ( opowieść właściciela, którą mnie uraczył), ale ile w tym prawdy? a ile przechwalania (jak by było, czym)- nie wiem jednak tablice i granitowy obelisk widziałam.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Faktem jest, że pan właściciel pisał wszędzie gdzie tylko pisać można o dofinansowanie remontu pałacu. Ostatnie takie pismo miał wysłać w 2012 roku po interwencji WKZ nakazującej wystawić pałac na sprzedaż. Podejmował też próby oczarowania wszystkich na urzędach ilością zgromadzonych antyków i przedmiotów, które spokojnie można by wpisać do rejestru zabytków ruchomych. Tę kolekcję widziałam i naprawdę muszę stwierdzić, że jest potężna, być może gdyby część z niej sprzedał starczyłoby na uratowanie pałacu.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Przejechałam 340 km by zadać jedno pytanie, – Co dalej!, jak dobrze zrozumiałam dalej nic, ponieważ pan właściciel nie chce pomocy, no może by go zainteresowało wejście w spółkę, ale najchętniej, o ile ten pałac tak mi się podoba, może mi go sprzedać za 8.000.000 zł. Cóż…. Gdyby to mi ktoś zaproponował bezinteresowną pomoc w opiece nad pałacem i w pozyskiwaniu środków na milionowe remonty na pewno bym nie odmówiła, ponieważ podniesienie z kolan takiej ruiny, jaką obecnie jest pałac w Minkowskim może okazać się przygodą na całe życie. W naszym kraju prawo własności jest święte i nie ma żadnego znaczenia, że ten, który miał być zbawicielem okazał się katem.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png
Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Ostatnie dni pokazały, że moje działania jak i mieszkańców przynoszą rezultaty- Dziękuję! Fala nacisku spowodowała, że właściciel postanowił dogadać się w sprawie remontu pałacu (taka jest oficjalna wersja), oczywiście nie ze mną – i to nie powinno dziwić, bo ja stoję w obronie pałacu a nie kieszeni pana Guziołka. Dziwić powinno, że czarnym koniem tej gonitwy został pan Roman Furmaniak, ten sam pan, który od ponad roku podaje się za prezesa Fundacji, której nie jest prezesem, mało tego, nic nie wskazuje na to, że cokolwiek ma z nią wspólnego, próbując przekonać – jak na razie bezskutecznie cały świat o prawdziwości tzw. „Dzienników wojennych” tonach złota i niezliczonych ilościach zrabowanych podczas II wojny dzieł sztuki zdeponowanych na terenie Opolszczyzny i Dolnego Śląska. Niewątpliwie pałac jak najbardziej jest dobrym miejscem, gdy farmazon chcemy wcielić w życie, być może kolejna wieść i deklaracja o ratowaniu pałacu posłuży do odroczenia spłacania gigantycznych zaległości podatkowych za pałac i park, jednak czy to przyczyni się do remontu – szczerze wątpię.

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie glut2-1-e1519931670300.png

Autor

Paulina

Zobacz wszystkie posty

1 Comment

  • Prawo własności może i jest święte ale nie w normach prawnych. Sądzę,że przy odrobinie dobrej woli władz i odpowiednich organów państwa można tę ” świętość ” wzruszyć!
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.