Pałac w Ligocie Strupińskiej.

Ligota Strupińska to niewielka wioska w gminie Prusice na dolnym Śląsku. Mała, senna, w której nawet rzadko kursujące autobusy PKS zatrzymują się niechętnie. Jednak dla mnie takie małe wioski, w których w zasadzie każdy zna każdego mają swój niepowtarzalny klimat. Jadąc przez Ligotę Strupińską nic nie wskazywało na to, że wśród gęstwiny drzew zdziczałego parku znajdę piękny neobarokowy pałac.Wlokąc się czterdzieści na godzinę, rozglądając na prawo i lewo czy przypadkiem nie widać w oddali ruin jakiegoś pałacu w pewnym momencie dostrzegłam park. Stop, stajemy- to był impuls. Parkujemy i nie jedziemy dalej, byłam przekonana, że gdzieś w tych zaroślach kryje się coś ciekawego. Po niespełna kilku minutach błądzenia wśród gęstych zarośli okazało się, że park był dobrym tropem. Moim oczom ukazał się stojący w oddali obiekt ogrodzony siatką leśną. Tak, to był pałac, jednak trochę inny niż większość obiektów tego typu. Malutki, zgrabny o bardzo ciekawej bryle i miał to, co w pałacach podoba mi się najbardziej- wieżę.Obchodząc go dookoła napotkałam miejsce, w którym siatka leśna pod naporem pnączy, bądź tych, którzy odwiedzili to miejsce przede mną leżała na ziemi. Takie wejście to wielki prezent od losu, coś jak wejściówka na koncert Rolling Stones w 67r. Jednak nawet taki dar może okazać się trudnym wejściem, gdy trzeba się przedzierać przez płożące się w wysokich trawach jeżyny. Jak na ironię losu z najładniejszej strony pałacu kolczastych zarośli jest najwięcej. Zapewne za sprawą panującego tam cienia jeżyny znalazły odpowiedni mikroklimat do wzrostu.Dokładnie datować powstanie budowli nie można, o pałacu bądź dworze w Ligocie Strupińskiej wspominają kroniki z 1845 roku. Neobarokowa rezydencja została wzniesiona być może z wykorzystaniem murów tej starszej siedziby pod koniec XIX wieku. Takie datowanie budynku wskazywałoby, jako fundatorkę hrabinę Agnes von Pourtalès. Jest to budowla o nietypowej bryle jak na neobarok, rozłożono ją na planie nieregularnego czworoboku. Jak na budynek dwukondygnacyjny z okrągłą trzykondygnacyjną wieżą nakrytą hełmem cebulastym umiejscowioną w narożniku północno-zachodnim sprawia wrażenie pałacu z bajki.Nie za duży, ale też nie za mały nakryty dachem mansardowym z lukarnami i parterowym gankiem zwieńczonym balkonem był obiektem bardzo przytulnym. Od strony ogrodu znajduje się duży taras, który w godzinach popołudniowych raczył domowników cieniem. Jak wyglądał w środku? Tego nie udało mi się udokumentować. Obecnie pałac jest własnością prywatną i pozostaje zamknięty. Najwyraźniej stan, w jakim obecnie obiekt się znajduje to efekt powojennych zaniedbań, ponieważ po śmierci hrabiny w 1909 roku majątek w Ligocie Strupińskiej odziedziczyła księżna Asta Eugenie von Putbus. Ostatnim przedwojennym właścicielem był baron Arnulf von Gillern.Okres powojenny to przynależność pałacu do PGR z przeznaczeniem na lokale pracownicze. Brak remontów i dbałości o obiekt skutkowało jego zniszczeniem, nienadający się do zamieszkania pozostawiony własnemu losowi został przekazany najpierw Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa a od 1999 roku Agencji Nieruchomości Rolnych. Obecnie straszy zamurowanymi oczodołami okien, liszaje odpadającego tynku, oberwane rynny, zmurszałe cegły to niewątpliwie znak zbliżającego się upadku. Pomimo tego, że jego stan jest tragiczny zachowało się wiele zdobień i detali architektonicznych.Być może pozory mylą i właściciel rozpocznie remont a pałac odzyska dawny blask, na razie jedynym śladem obecności człowieka w tym miejscu jest fakt, że ktoś kosi przed obiektem trawę. Być może to niewiele, jednak daje nadzieje, że pamięć o pałacu nie umarła.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.