Pociąg widmo z Terespola

Bagna na polsko-białoruskiej granicy w Terespolu, utworzone przez nurt płynącego szeroko Bugu przypominają scenerię filmów przygodowych, których akcja rozgrywa się w tropikalnej dżungli. Zarośnięte wodną roślinnością trzęsawiska skrywają niecodzienny relikt ostatniej wojny. Na dnie rozlewisk zalegają wagony wysadzonego pod koniec II wojny światowej pociągu. Przyroda i grząski nurt dawno wzięły wraki w swoje posiadanie, a dotarcie w ten rejon jest mocno problematyczne ze względu, iż teren ten stanowi wschodnią granicę Unii Europejskiej. Sytuacja geopolityczna powoduje, iż strefa ta jest zamknięta dla osób postronnych, a wejście do niej jest niemożliwe bez zezwoleń. Nie jest to tutaj zresztą niczym nowym – do chwili upadku ZSRR teren ten także był zmilitaryzowany i objęty całkowitym zakazem wstępu. Jedną z osób, którym udało się uzyskać stosowne zezwolenie jest Tomasz Bienek, dziennikarz i podróżnik związany m.in. z miesięcznikiem „Odkrywca”. Efekty tej wyprawy zostały opisane przez niego w styczniowym numerze tego pisma.

Wspólnie z eksploratorami z terespolskiego  Koła Miłośników Historii i Fortyfikacji po uzyskaniu zgody Straży Granicznej weszliśmy na teren, gdzie w lipcu 1944 roku wyleciał w powietrze most kolejowy wraz ze znajdującym się na nim pociągiem – wyjaśnia Tomasz Bienek. – Kulisy tego zdarzenia nadal są niejasne. Pomimo, iż wiadomo, że most wysadzili Niemcy, to nie można jednoznacznie wyjaśnić, czy zniszczony na moście pociąg był należącym do Rosjan transportem i padł ofiarą celowo zastawionej przez saperów Wehrmachtu pułapki, czy był po prostu porzuconym w chaosie niemieckiego odwrotu składem, który i tak wpadł by w ręce Armii Czerwonej, więc zniszczono go przy okazji rutynowego wysadzania mostu.

Pasjonaci historii z Terespola, działający w lokalnym kole:  Jerzy Czernik,  Andrzej Lipowiecki i  Przemysław Wróblewski pozyskali z zalegających w Bugu wraków elementy składu. Pomimo iż nie udało się wydobyć żadnego z wagonów, pozyskano mniejsze fragmenty pociągu. Stało się to gdy przy okazji remontu współczesnego mostu na Bugu, do granicznej, „zakazanej zony”, wjechał ciężki kolejowy sprzęt, m.in. dźwigi. Dzięki pomocy wojska i kolei, pasjonaci z Terespola pozyskali np. kolejową oś z kołami oraz mniejsze fragmenty wagonów. Są one eksponowane w tzw. Prochowni w Terespolu – ogromnym, żelbetowym bunkrze z carskich czasów, który pierwotnie przeznaczony był do przechowywania amunicji. W bagnie pozostały szkielety wagonów, które w letnie dni, gdy poziom wody w rozlewiskach jest niski, ukazują się ludzkim oczom.

Foto; Tomasz Bienek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.