RANDOWHOF – PŁAC BEZ SZCZĘŚCIA DO WŁAŚCICIELI.

Swoje początki zawdzięcza Konradowi von Randow, na którego to zlecenie wybitny architekt księcia brunszwicko – oleśnickiego Carl Heinrich Wilhelm Wolf zaprojektował go, jako rezydencję w stylu angielskiego neobaroku.

Budowę najprawdopodobniej rozpoczęto w 1839 roku, wkomponowany w pięknie urządzone założenie parkowe ze starannie dobranym drzewostanem miał być siedzibą rodową. Obok wybudowano folwark.

Pałac był kilkakrotnie przebudowywany. Zachodnią część tworzy skrzydło z narożnymi wieżami alkierzami, w późniejszych latach dobudowano do niej dwa skrzydła. Wnętrza miały powierzchnię około 600m/k. Najbardziej reprezentacyjna była ponoć sala rycerska, niestety nie dane mi było jej oglądać.

Ogólnie w całym pałacu nie wiele już można zobaczyć, tylko w kilku miejscach można poczuć dawną wielkość i przepych pałacowych wnętrz, reszta napawa smutkiem i rozgoryczeniem, że do takiego stanu doprowadzono tak piękny obiekt.

Najwyraźniej ta dumna rezydencja z bliźniaczymi wieżami górującymi nad otoczeniem nie miała szczęścia do właścicieli, od początku swego powstania, przechodziła z rąk do rąk. Jedni dbali o nią lepiej inni gorzej jednak niezniszczona dotrwała do wojny, przeżyła ją.

Eduard Waldemar von Randow był ostatnim właścicielem majątku do końca drugiej wojny światowej. Kolejne lata to równia pochyła prowadząca do upadku pałacu. Matematycznie rzecz biorąc PAŁAC + PGR = RUINA. Rachunek prosty i jakże często przeze mnie spotykany podczas moich wypraw. Obiekt przeznaczony na mieszkania pracownicze, natomiast folwark stał się dużym PGR.

Użytkowany jednak nieremontowany w pewnym momencie stał się zagrożeniem, katastrofa budowlana była, blisko, dlatego podjęto decyzję o wysiedleni mieszkańców. Ludzie odeszli, został pałac zdewastowany, ograbiony, zrujnowany.

Zaglądam do niego często, lecz nie wiele się zmienia prócz pór roku, w lecie chowa się przed wzrokiem w gąszczu dawnego parku krajobrazowego, zimą smagany przez wiatry, z rozbitym czerepem dachu straszy jak trędowaty ślepiec oczodołami zamurowanych okien, płatami odpadającego tynku.

Nie pomogły nawet odwiedziny potomków rodziny Randow, którzy kilka lat temu odwiedzili to miejsce. Czy wchodzili do środka? – Wątpię. Ja wchodziłam kilka razy i z roku na rok jest coraz gorzej, zegar śmieci ruszył już dawno, cały czas tyka odmierzając sekundy, minuty, miesiące może lata nim pałac się zawali, czy ktoś go zatrzyma? Być może tak. Obiekt jest już któryś raz z rzędu wystawiany na sprzedaż. Lokalizacja jest bardzo atrakcyjna, z dala od ruchliwych ulic, daleko od zgiełku miasta, położony przy mało uczęszczanej drodze wiodącej do Oleśnicy, którą od niego dzieli zaledwie 2-3 km mógłby się stać ekskluzywnym hotelem lub pensjonatem. Niestety jest ogrodzoną ruiną w, koło której jedno, co się zmienia to pory roku.

 

6 komentarzy

  • Lokalizacja wcale nie jest atrakcyjna. Wokolo gospodarstwa rolnicze i caloroczny, wszechobecny odor odchodow i ogolnie hodowli zwierzat.

    • Większość obiektów tego typu to rezydencje w których zamieszkiwali zamożni ziemianie i hrabiowie, każdy z nich posiadał zabudowania gospodarcze i park pałacowy. Nie sądzę by hrabiowski nas był mniej wyczulony na ” wszechobecny odór odchodów” bardziej obstawiam na to, że dbano o prządek, my tego nie umiemy. Dowodem na to jest stan pałacu.

  • Spędziłem tam wile miłych chwil, ganiajac od piwnicy do piwnicy .
    Za czasów cioteczki było to fajne miejsce pełne zagadkowych i odkrywczych miejsc, PGR dawał kolejną radochę, mnóstwo krówek, sterty siana i wiele atrakcji wsi.

  • Podobnym pałacem, który nie ma szczęścia do właścicieli jest Palac w Bagiencu na Dolnym Śląsku obok Swidnicy . Mieszkamy obok w pięknym folwarku, w którym prowadzimy stajnie, mamy winiarnie z winnicą, która pięknie ustytuowana się nieopodal zamku. Mamy tam fundacje spichlerz kultury, w które tyle się dzieje. Brakuje na LM tego obiektu, który miałby szanse finkcjonowac. Poprzednim właścicielem był Florian Lauda brat Nikiego słynnego rajdowca. Kolejne losy są mało jasne. Ponoć nowymi właścicielami są Norwegowie ale ani słychu ani dychu po nich. Szkoda

    • W tym przypadku najlepiej zwrócić się do WKZ z zapytaniem do kogo obiekt należy, skoro obecny właściciel go porzucił doprowadzając do ruiny a obiekt jest wpisany do Rejestru zabytków,można się ubiegać o jego wywłaszczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.