Skansen parowozów w Pyskowicach

W roku 1998 z inicjatywy sympatyków i miłośników kolei powstało Towarzystwo Ochrony Zabytków Kolei i Organizacji Skansenów w Pyskowicach, którego głównym celem jest ratowanie przed kompletnym zniszczeniem i zapomnieniem zabytkowego taboru kolejowego. W tym celu powstał skansen na terenie nieczynnego kompleksu wagonowni i lokomotywowni zlokalizowanego przy stacji Pyskowice.O cmentarzysku lokomotyw w położonym nieopodal Gliwic dowiedziałam się całkowicie przypadkowo od kolegi z redakcji miesięcznika Śląsk, którego do tego miejsca przywiały klimaty postindustrialne. Pomimo że era pary odeszła w zapomnienie ja czuję do starych parowozów wielki sentyment, uważam że każdy z nich ma duszę i jest niepowtarzalny, dlatego wieść o skansenie w Pyskowicach zrobiła na mnie wielkie wrażenie.Nie wiedząc gdzie tak naprawdę szukać skansenu poszukiwania postanowiłam rozpocząć od stacji. Tam przywitała mnie lokomotywa Tp4 217 ………i się zaczęło, dla mnie i dla mojej córki to był pierwszy raz, gdy obie namacalnie mogłyśmy dotknąć żelaznego smoka, wejść, obejrzeć i poczuć jak wielka i potężna jest to maszyna.Czując niedosyt udałam się na poszukiwania skansenu jednak paradoksalnie okazało się to niełatwym zadaniem, ponieważ miejsce to jest oddalone od stacji i bardzo słabo oznaczone. Gdy intuicyjne poszukiwania nie przyniosły skutku z pomocą przyszli przechodnie, którzy wskazali mi miejsce miedzy wiaduktami, którym można trafić do skansenu. Po wdrapaniu się na szczyt wiaduktu oczom naszym ukazały się pierwsze zabudowania kolejowe, obrotnica przed lokomotywownią i nastawnia Pk5 w oddali dobrze zachowana wieża ciśnień.O tym, kiedy i w jakich godzinach skansen jest otwarty dla zwiedzających nie miałam żadnych informacji. Intuicyjnie kierowałam się wydeptaną ścieżką, która doprowadziła mnie do obrotnicy, za nią dostrzegłam uchyloną bramę, najwyraźniej znalazłam skansen. Otwarta brama sugerowała, że ten jest otwarty, postanowiłam znaleźć kogoś by spytać czy można pochodzić po terenie, pozwiedzać czy zrobić fotkę. Po kilku minutach napotkałam starszego pana, coś rozkręcał w jednym z wagonów. Zapytany stwierdził, że nie ma problemu, można zwiedzać.Muszę przyznać, że sporo tam tego, kawał kolejowej historii prawdziwy raj da kolejofila …….. ależ to zabrzmiało, chyba lepszym określeniem jest jednak pasjonata kolejnictwa. Miejsce jest naprawdę magiczne, na przestrzeni lat udało się zgromadzić wiele eksponatów. Stoją tam parowozy, wagony, sporo tam też taboru pomocniczego a nawet części infrastruktury. Do niektórych parowozów można wejść na niektórych znajdują się malowane farbą napisy na nich daty i nazwy miejscowość z jakiej tu trafiły. Tak na dobrą sprawę to jest to dosyć smutne miejsce, myśl że tak naprawdę to już kres, ostatnia stacja i boczny tor, na którym co prawda godnie, jednak sygnału do odjazdu nie będzie potęguje tylko uczucie, że to cmentarzysko, choć nazywamy je skansenem.Większość trafiających tam parowozów jest niekompletnych bądź uszkodzonych, dla wielu z tych maszyn stojących na różnych bocznicach w kraju w oczekiwaniu na lepsze czasy, które w realnym świecie oznaczały palnik skansen w Pyskowicach okazał się domem pogodnej starości. Różnorodność modeli parowozów przytłacza, spotkamy tam małe lokomotywy, których celem zapewne było przetaczanie taboru jak i potężne parowozy, których wielkość i majestat dostrzegamy, gdy przed nimi staniemy, choćby Ol 49 15 z 1951 wyprodukowany przez Fabrykę Lokomotyw im Feliksa Dzierżyńskiego w Chrzanowie, którego zestaw kół wiązanych ma średnicę 1750 mm, zatem jest mojego wzrostu.Urzeczona pięknem żelaznych smoków nie spostrzegłam, gdy bramę, którą weszłam zamknięto, na szczęście obeszło się bez brutalnego forsowania wysokiego płotu i udało przecisnąć bokiem. Do zwiedzania pozostały ruiny lokomotywowni. Kompleks wybudowany został pod koniec XIX wieku, imponujących rozmiarów hala wachlarzowa powstała w pierwszych latach XX wieku, pomimo że na przestrzeni lat popadła w ruinę i nie posiada już zadaszenia, które prawdopodobnie zostało rozebrane po katastrofie hali Międzynarodowych Targów Katowickich 2006 dalej swoją wielkością robi duże wrażenie. Kiedyś za jej drewnianymi wrotami biło serce wielu parowozów, dziś…….. dziś już tylko hula wiatr wśród zniszczonej infrastruktury i samosiejek, które powoli przejmują kontrolę w tym miejscu.Zespół lokomotywowni składał się z 12 obiektów: hali wachlarzowej, obrotnicy, wieży wodnej, kuźni, schronu, dyspozytorni, budynków socjalnych drużyn konduktorskich, budynku administracyjnego, budynku rozdzielni, dźwigu węglowego, zacieków węglowych i kanałów oczystkowych, jednak nie sposób wszystkiego zwiedzić na tak rozległym terenie podczas jednej wizyty w tym miejscu. Wszystko, co fajne kiedyś się kończy, kończy się też moja wyprawa jednak każdemu pasjonatowi kolejnictwa i starych parowozów polecam odwiedzenie skansenu w Pyskowicach jest tu tyle tysięcy ton kolejowej historii, że każdy znajdzie coś dla siebie.  

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.