Tajemnica pałacu Minkowskie.

Pałace, dworki i rezydencje. Wznoszone dla podkreślenia zamożności ich właścicieli, ozdabiane kartuszami herbowymi wielkich rodów dawno odeszły w cień.  Te małe arcydzieła, projektowane niejednokrotnie przez wybitnych architektów sprawiły, że tereny Dolnego Śląska często nazywane bywają Polską doliną Loary. Choć dawny blask większości z nich przeminął i spora część z nich jest w ruinie, istnieją takie, obok których nie da się przejść obojętnie.Niektórzy twierdzą, że to ruiny i na ratunek jest już zbyt późno. Podejmowane próby ratowania i remontowania dają tyle, co umarłemu kadzidło. Mnie takie miejsca hipnotyzują i przeciągają jak magnes. Tak też było z pałacem w małej wiosce Minkowskie niedaleko Namysłowa, o którego istnieniu wiedziałam od dawna jednak jak dotąd nasze drogi się nie skrzyżowały.Pałac jest widoczny z drogi, nie sposób przejechać i go przeoczyć. Góruje nad okolicą, im bardziej zbliżamy się do niego tym bardziej dostrzegalny staje się jego majestat. Obiekt jest zamknięty i powszechnie uważany za niedostępny dla szerokiego grona pasjonatów. Owszem można sobie porobić zdjęcia za ogrodzenia, przy odrobinie szczęścia nawet wejść na teren, jednak trzeba się liczyć z konsekwencjami, ponieważ obiekt jest własnością prywatną.Mnie pałac Minkowskie przywitał cały skąpany w blasku wiosennego słońca, które dodawało mu tak niesamowitego wyglądu, że nie mogłam się powstrzymać, aby nie wejść na jego teren. Fotki robione za ogrodzenie na tyle dalece mnie nie satysfakcjonowały, że postanowiłam znaleźć sposób na wejście za ogrodzenie. Nie zważając na konsekwencje i przyjmując zasadę „ co będzie to będzie”, znalazłam pewną, nazwijmy to niedoskonałość w ogrodzeniu i weszłam na teren pałacu.Wysokie niekoszone trawy, piękne słońce a w nim skąpany pałac. Na około budząca się do życia roślinność, która za sprawą wiosny rozhulała się na Dolnym śląsku już na całego. Pałac rozpoczął budować generał pruski Fryderyk Wilhelm von Seydlitz najprawdopodobniej było to po roku 1765. Miała to być rezydencja w stylu rokokowym nawiązująca stylem do wzorów poczdamskich, zaś lekkie i wesołe motywy architektoniczne zostały zaczerpnięte z dekoracji pałacu Sanssouci. Proces budowy jednak został przerwany w 1773 r. ze względu na śmierć generała, ukończono ją jedenaście lat później dla Wilhelminy Albertyny Mączyńskiej. Ostatnim przed wybuchem II Wojny Światowej właścicielem dóbr Minkowskie był  hrabia Karol Aleksander von Wartensleben.Dokumentację fotograficzną rozpoczęłam od strony północnej pałacu, która o tej porze dnia chowała się w cieniu, graniczy ona z pięknie zachowanym parkiem geometrycznym, w którym znajduje się  neogotycka kaplica grobowa z 1873 r. W części krajobrazowej parku romantyczne ruiny i grobowiec generała von Seydlitza. Kaplica została przebudowana, a właściwie rozbudowana, ponieważ została do niej dobudowana część, która obecnie jest kościołem. Od pałacu park oddzielony jest czymś w rodzaju kanału, fosy.W momencie, gdy zajęta byłam fotografowaniem  półkolistego ryzalitu, zwieńczonego tarasem, który znajduje się od północnej strony, spostrzegłam, że w moim kierunku brodząc przez wysokie trawy zmierza starszy pan. Mogło to tylko oznaczać jedno – kłopoty. Cóż, pozostało mi tylko jedno wyjście……… Dzień dobry rzekłam, witając przybysza, a kogóż to taki piękny pałac? Mój, odrzekł z uśmiechem starszy pan podchodząc bliżej mnie.  Przyznam, że trochę mnie zamurowało, ale kontynuuję rozmowę.  No proszę, proszę chyba dzisiaj dopisało mi szczęście skoro spotkałam właściciela?. Starszy pan z uśmiechem stwierdził….. Widziałem jak pani chodzi i robi zdjęcia, po tablicach w samochodzie zobaczyłem, że jest pani z daleka.Tak kawałek drogi pokonałam, a tak w ogóle Julia jestem, przemierzam Polskę w poszukiwaniu pałaców, zamków i tego, co jeszcze po nich zostało. O! To pani historyk pewnie? Odparł mój rozmówca. Nie, nie jestem historykiem, pasjonatką nawet pan sobie nie wyobraża jak bardzo się cieszę, że pana spotkałam, odparłam. Zapewne ma pan klucze od tego pięknego pałacu i pokaże mi pan wnętrza? ……….Tak mam i pokażę, zabrzmiała odpowiedź. Z uśmiechem na twarzy rzekłam, …zatem prowadź królu złoty. W tym momencie przestały mi przeszkadzać nawet wysokie trawy, które musieliśmy pokonać by przejść na przód pałacu. Po otwarciu dużej kłódki, która spinała masywne drzwi równie potężnym łańcuchem, pałacowe wnętrza stanęły przede mną otworem. Oczywiście starszy pan został moim przewodnikiem barwnie opowiadając jego historię. Sprostował też informację jakoby był właścicielem, jest tylko zarządcą który pilnuje, dogląda i troszczy się by nikt postronny nie kręcił się po terenie. Inwestor, który pałac kupił jest z okolic Nowego Sącza początkowo miał zapał jednak ten skończył się wraz z finansami. Właściciel popełnił błąd zajął się wymianą uszkodzonych okien, nie zadbał o dach. Jak nie trudno przewidzieć miało to katastrofalne skutki. Przeciekający dach, przegniłe stropy, które w kilku miejscach już się zapadły nie napawają optymizmem.Pałac po II WŚ. Przejęli czerwonoarmiści, potem nadeszły lata PRL, pałac stał się siedzibą dyrekcji oraz mieszkaniami pracowniczymi. W Sali balowej odbywały się uroczystości, bale, imprezy sylwestrowe. Pałac służył też swymi komnatami nowożeńcom, sporo się działo pałac tętnił życiem. Dla mojego przewodnika nasze pałacowe zwiedzanie było najwyraźniej sentymentalną podróżą w lata młodości, pokazał mi nawet gdzie mieszkał i gdzie na świat przyszła jego córeczka, którą przez fakt narodzin w pałacu nazywano „Hrabianką”.W większości pomieszczeń mą uwagę przykuł mały szczegół a mianowicie piece kaflowe, być może nic w nich nadzwyczajnego jednak wszystkie łączy fakt, że mają dziury. Spytałam o to mojego przewodnika i okazało się, że wiąże się z tym pewna tajemnica. Od czasów, gdy te tereny zostały wyzwolone po dzień dzisiejszy jest poszukiwany skarb Hrabiego. Nie jest to żadna bajka czy legenda, skarbu szukali czerwonoarmiści, szukano za czasów, gdy pałac był własnością PGR, szukali wszyscy nie znalazł jak dotąd nikt. Przez wiele lat, gdy pałac był opuszczony i ogólnie dostępny eksploratorzy, którzy dotarli do tej historii na własną rękę go poszukiwali. Rozkuwano piece, ściany zrywano podłogi. Podczas tych nielegalnych poszukiwań uszkodzono piec, który znajduje się w pałacowych piwnicach. Ten posiadał system rur, przez które ciepłe powietrze było wprowadzane w specjalne wnęki w ścianach. Ot najwyraźniej takie ciekawe rozwiązanie na ogrzanie dużej kubatury pałacu.Jak twierdził mój rozmówca ostatni hrabia, który zamieszkiwał pałac bał się, że zostanie ograbiony przez zbliżające się wojska Radzieckie. Wszelkie dobro, jakie posiadał pieniądze, cenne przedmioty ukrył w pałacu, zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że nie posiadając przy sobie nic cennego ma większą szansę na wtopienie się w tłum i ucieczkę. Zastanawiałam się czy może to być prawdą. Patrząc na wyposażenie pałacu, to, co do tej pory się w nim znajduje jest wielce prawdopodobne, że w tej jak i każdej bajce jest ziarno prawdy. Smutne jest jednak, że poszukiwania skarbu ciężko nazwać poszukiwaniami, bardziej pasuje określenie skrajny bezmyślny wandalizm.Pałac posiada bardzo rozległe i ciekawe piwnice, na uwagę zasługuje szczególnie jedno bardzo nietypowe pomieszczenie. Co w nim było? nie był w stanie wyjaśnić mi nawet starszy pan. W kilku była pałacowa ubojnia, następne miały inne przeznaczenie w jednym z nich znajdowała się stara tokarnia. Stała samotnie w jednym z pomieszczeń, i jak się okazuje na jej widok pan kolejny raz bardzo się ożywił. ……To był mój przyrząd, na nim pracowałem stwierdził. Tokarnia służyła do toczenia osi i kół wozów.

Pałac został kolejny raz zamknięty, kolejny raz za drzwiami zostały wspomnienia, udaliśmy się nieco dalej gdzie w głębi parku znajduje się krypta grobowa przebudowana na kościół. Ten niestety był zamknięty, być może wewnątrz znajdują się epitafia lub herby pochowanych w krypcie grobowej osób. Fotografując z oddali pałac zastanawiam się czy sytuacja, w jakiej się znajduje ulegnie zmianie? Czy właściciel podejmie kroki by go ratować?. Dzięki temu, że spotkałam opiekuna pałacu dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, być może jeszcze tu wrócę i uda się dopisać kolejne wersy do historii pałacu Minkowskie.  

 

 

12 komentarzy

  • Miło się czytało 🙂 – tym bardziej, że jestem córeczką tatusia, niestety już 57 letnią. W tym pałacu się urodziłam i przeżyłam całe dzieciństwo – 14 lat. Pozdrawiam.

    • Jak dobrze rozumiem, spotkałam Pani ojca ? miło mi to przeczytać, cieszę się, że odzywają się do mnie osoby które opisałam. Pozdrawiam.

      • Witam ponownie . Dzisiaj będę u rodziców i z przyjemnością opowiem im o naszym, wirtualnym spotkaniu. Tatuś bardzo się ucieszy, dbaliśmy o ten pałac, jak o swój dom. Tatuś mimo bardzo podeszłego wieku ręcznie wykaszał teren całego parku i wokół pałacu, ciągle naprawiał zniszczenia po włamywaczach, jedni szukali skarbów, inni zwykłego złomu. Zdarzały się włamania co kilka dni. Ci ostatni pozostawili po sobie, to co pani uwieczniła na zdjęciach. Jeszcze w tamtym roku sprzątałam z rodzicami cały pałac. Teraz już nam zdrowie i siły nie pozwalają. Niestety przykro to pisać, ale taki los spotkał większość obiektów zabytkowych na obecnych terenach naszego kraju, a winę za to ponosi władza, która wtedy rządziła w Polsce, a każda następna niczego nie naprawiła. Serdecznie pozdrawiam. Postaram się odnaleźć stare fotografie (jeszcze z czasów świetności) i chętnie udostępnię. Pozdrawiam serdecznie.

        • Pani Tereso bardzo mi miło, dziękuję że Pani odpowiedziała i dopowiedziała troszkę historii tego pięknego pałacu. Bardzo bym była wdzięczna za udostępnienie fotografii, jeszcze raz gorąco pozdrawiam.

  • Cudowny,ale podupadly.Ogladalam zdjecia,czytalam komentarze z uciskiem za mostkiem.Brakuje powietrza.Czy przetrwa ta przepiekna budowla! Daj Boze.

  • Witam mój tato mieszkał w tym pałacu w części dla służby praktycznie od urodzenia a dziadek aż do śmierci. Ja z dzieciństwa pamiętam jak bawiłam się w zimnych piwnicach. Kojarzę także jak odbywały się tam remonty.

  • Witam. Zona znalazła link do pani artykułu u mojej kuzynki Magdy. Ciekawy artykuł który wzbudził mnóstwo wspomnień i milo, ze sa osoby które się takimi miejscami jeszcze interesują. Tak sie składa że również spędziłem tam swoje dzieciństwo i bardzo wiele moich wakacji. Z górki gdzie byly kiedyś schody zjezdzalismy w zime na sankach. Po urodzeniu zamieszkalem wraz z rodzicami w leśniczówce za parkiem i leśniczówka, park, pałac i rzeki które je okalaja były moim placem zabaw. Szkoda ze nie zrobiła pani zdjęć bylej leśniczówki ,stawu przy którym była lodownia w której przechowywano produkty i służyła jako lodówka dzieki lodowi skutemu ze stawu w zimę i budynku od strony zachodniej pałacu który służył jako studnia do doprowadzania wody do pałacu. Budynek ten jest o tyle ważny że dach który sie na nim znajduję zrobiony jest z lupka( rodzaj kamienia, kruchego z zresztą), z tego samego materiału byl zrobiony dach pałacu i to było jego nieszczęściem bo teraz juz nie pamietam ale któryś z dwóch ostatnich właścicieli przed ostatnim byl lekarz a ostatnim Guziolek tzw dziedzic. Lupek ten byl bardzo drogim materiałem i byl w pięknym stanie wiec jeden z nich postanowił wymienic dach na blaszany, po kazdym znich znikło coraz więcej rzeczy z palacu które miały jeszcze jakąś wartość i znacznie. Parkietami palili ruscy w tych pięknych piecach, a po piecu kuchennym który służył do gowania ,ocieplania pałacu i wody tez widzę juz nic nie zostało, masakra jak sie na to patrzy. Na zdjęciu czwartym od tyłu stoi Pani na czymś co nazywano psiarnia, tam trzymano psy a jak by sie pani cofnela o 100 lat do tylu to również z tego miejsca patrzyla by pani na piekny ogród różany który widziałem na jednym ze zdjęć. W palacu była tez sala kinowa za komuny i wesela które pamiętam do dzis, w parku rabalem drzewa które powalił wiatr. Byłem młody i nie interesowała mnie kiedys historia tego pałacu ale z czasem zaczęła, zwłaszcza po smierci dziadka, który zamieszkiwał część dla sluzby nad starą stajnia dla koni wraz z Szustrami i Lewkowiczmi których serdecznie pozdrawiam. To dzięki nim ten pałac dotrwal w takim stanie do dziś, inaczej juz by sie dawno rozlecial. Niestety po smierci dziadka było juz za późno bo on był ostatnim najstarszym człowiekiem który tam mieszkał. Pani Julio tak trzymać i rozwijać swoje zamiłowanie, prosze sie nie koncentrować na największych obiektach bo te male ktore pani nie świadomie ominęła tez maja znacznie. Ps. Chodziły tez słuchy ze pałac był połączony tunelem z lodownia. Pozdrawiam Piotr Dobroc

    • Dziękuję najmocniej za informację. Może posiada Pan jakieś stare zdjęcia tego pałacu ?. Leśniczówki i lodowni faktycznie nie sfotografowałam, ale to tylko z tego powodu, że nie wiedziałam i ich istnieniu. Obok pałacu znajduje się niewielki budyneczek ale ponoć to dawna studnia czy też takie pałacowe ujęcie wody. Czy to jest ta lodownia?. Pozdrawiam Julia.

  • teraz palac wyglada jak ruina gdy bylam dzieckiem w latach 1976 byl jeszcze w dobrym stanie chodzilam tam do przedszkola bylo kino sala balowa byla piekna na scianach byly namalowane obrazy a na suficie karoca z bialymi koniami w sali byla scena na ktorej byly wystepy moi rodzice przyjechali do minkowska krotko po wojnie z opowiadan pamietaja palac pieknie mqalowany i zadbany ogrod rozany piekne krzewy park byl ogrodzony lawki wspomniala pani o skarbie ktorego wszyscy szukali z opowiadan mojego taty zaraz po wojnie do minkowska przyjechali niemcy i cos wykopywali w porku i w skrzniach ladowali na duzy samochod park byl obstawiony wojskiem ci co byli zatrudnieni do poszukiwan po wszystkim zostali rozstrzelani park kryje wiele tajemnic za kapliczka znajdowala sie szubienica mozna jeszcze pozostalosci usypanego wzgorza z kamieni zobaczyc w grobowcu pod kapliczka pochowany jest wlasciciel i jego corka ktora zmarla mlodo szkoda ze taki zabytek niszczeje

  • Witam ponownie 🙂 Pani Julio, prosimy o podanie emaila – chcemy przesłać 4 starsze zdjęcia pałacu. Popytam jeszcze znajomych, może ktoś będzie miał więcej. Wszystkie komentarze przeczytałam z wielką przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Domyślam się, że Pan Piotr jest synem Mariana, my nazywaliśmy go ” Maryś”. Pamiętam małego Piotrusia i Żanetkę. Proszę pozdrowić ojca od całej rodziny Szuster. Pani Magda, jest zapewne córką Wandzi i Bogdana z pobliskiej Ligoty Ks. Myślę, że Pani Julia nie będzie miała nam za tę odrobinę “prywaty”. Ciekawi mnie kim jest Pani Paula. Pozdrawiam Wszystkich miłośników pałacu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.